Jak znaleźć równowagę w związku?

komentarze (9) do Jak znaleźć równowagę w związku?

  1. Ingalill
    March 1, 2013 at 20:22 (9 years ago)

    Według mnie najlepszym i najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby gdybyście mieszkali sami i to zdala od jego rodziny i “mamusi”. Po slubie zobaczysz, że będzie inaczej – może nie źle czy coś takiego, ale inaczej, rodzina H będzie od Ciebie wiecej wymagać, no bo jak to jesteś żoną H, więc najwyższy czas zacząć zachowywac się jak rpzykładna turecka żona 😛
    Nie strasze Cię, ale lepiej przed ślubem iść na kompromisy, lepiej wychować sobie zawczasu faceta niż potem mieć problemy i nerwy w pracy typu: “czy aby H wyjal pranie z pralki i wyszorowal kibel?”.
    Z Twego wpisu wywnioskowałam , że jego mam czesto się “wtraca” a przynajmniej probuje to robic – nie wiem czy skutecznie, ale musisz pokazac ze Ty tez masz cos do powiedzenia. Ta sytuacja z obiadem – ustapilas po tym jak ona powiedziala ze H nie ugotuje tylko ona – nie rob tak, skoro chcesz zeby to H ugotowal powinien to zrobic to Ty masz byc najwazniejsza a nie to co jego mama powie. Owszem to nie Polska, tylko Turcja, ale po slubie bedzie jeszcze gorzej jesli teraz nie wprowadzisz jakichs zasad zelaznych. To ze H pracuje do 21 nie zwalnia go z tego zeby po umyciu sie i rpzed pojsciem spac nie umyl kibelka raz na jakis czas. JEsli go przed slubem nauczysz i jego mame tez ze jestes ulegla i nie jestes konsekwentna wejda Ci oboje na glowe i bedziesz miec niewiele do powiedzenia. Na 2 raz niech H ugotuje obiad nawet jak jego mama powie nie.
    Powodzenia, duzo cierpliwosci i konsekwencja w dzialaniu i jak najdalej od rodziny – im dalej tym mniejszy wplyw na H beda miec :)
    A Ty tylko na tym skorzystasz :)

    Reply
  2. pililipoppy
    March 1, 2013 at 21:10 (9 years ago)

    Mój Turek też pracuje całe dnie do wieczora (bez dni wolnych – dzień wolny ma np. raz na 2 miesiące), więc jestem z góry na pozycji przegranej jeśli chodzi o dzielenie się obowiązkami, co w sumie jest zrozumiałe, dopóki ja nie pracuję. Na początku związku jednak ja pracowałam, on nie (było tak tylko przez miesiąc) i nie powiem – zmywał, gotował, sprzątał! :) Potem jednak jeśli miałam pracę, to dorywczą, więc wszystko robiłam w domu sama, bo trudno też od niego tego wymagać, kiedy harował od rana do nocy (a pracował ciężko naprawdę). Jednak po 2 latach takiej sytuacji stwierdzam, że mimo, że mi się to zupełnie nie podoba, to nie sądzę, że kiedy zacznę pracować, to on będzie pomagał mi w obowiązkach domowych, bo już nie jesteśmy na początku związku i wiadomo, że już nie skacze tak dookoła mnie jak skakał w pierwszych miesiącach (nie, żeby nie był miły, po prostu już się tak nie “cackamy” ze sobą jak to zwykle bywa na początku, wiecie o co chodzi – kiedy każdy chce zrobić super wrażenie). Teraz też czasem chciałabym, żeby zrobił coś symbolicznie (czasem mu się zdarza – np zbiera naczynia ze stołu po posiłku, nalewa czasem tą nieszczęsną herbatę gościom itp). Rozmawiałam o tym z moimi tureckimi znajomymi i niestety większość mówi, że tak to już jest w Turcji, że faceci raczej nie wykonują prac domowych. Owszem, młodsze pokolenie powoli to zmienia, ale powoli. Ale u mojego Turka tata w domu zawsze pomaga! Niestety ja nie sądzę, żeby po tak długim okresie podziału ja-dom, on-praca, zacznie mi pomagać. Ale to się okaże latem, kiedy będę pracować. Jednak dziewczyny i kobiety tutaj wydają się nawet nie próbować walczyć z tymi starymi schematami i to mnie wkurza….Mam nawet wrażenie, że nie da się z tym walczyć, bo często słyszę, kiedy mężczyźni mówią, że dziewczyna, która nie daje sobie rady z obowiązkami w domu nie nadaje się na żonę (bo ich mama, babka itd. jakoś dawała)!

    Reply
    • Turczynka
      March 1, 2013 at 21:41 (9 years ago)

      Ingalill, dlatego właśnie staram się powoli ale ciągle wymagać tych drobiazgów i nie jest źle :) a od jego matki bardzo chętnie bym się wyprowadziła i powoli (od daaawna) działamy w tym kierunku tylko cały czas pojawiają się nowe komplikacje :) ale oby niedługo! poza tym jego mama jest naprawdę kochaną bezkonfliktową kobietą i nie sądzę, żeby w przyszłości jakoś bardzo się nam wtryniała w nasze sprawy, zwłaszcza, że chcemy mieszkać w miarę daleko od niej 😉 ale oczywiście może się okazać, że nie będzie wesoło, wiadomo 😉

      pililipoppy, spróbuj tak jak ja – udawaj albo bądź zajęta i niech robi te drobiazgi w postaci herbaty czy zbierania naczyń :) mój na pewno by inaczej reagował na rozmowę na ten temat i pewnie by próbował marudzić, a tak nie ma za bardzo o czym myśleć – idzie i robi 😉 albo staram się go siłą (ale bez marudzenia i krzyków) zaciągać do kuchni do krojenia warzyw czy mięsa i ogólnego pomagania mi w gotowaniu, chociaż on by na bank wolał w tym czasie siedzieć przed kompem i pracować 😉 i robi to wszystko – u nas działa coś w stylu “więcej działania a mniej gadania” i nie narzekam za bardzo 😉

      Reply
  3. pililipoppy
    March 1, 2013 at 21:48 (9 years ago)

    A to święta racja Turczynko – więcej działania, mniej gadania zawsze znacznie lepiej działa na facetów :)

    Reply
  4. ciri
    March 1, 2013 at 21:52 (9 years ago)

    Czasami mam wrażenie, że żyję w innej Turcji :) Ja mieszkam prawie 3 lata z moim H. i jego rodziną…jako sąsiadami. I jeszcze ani razu do tej pory nie usłyszałam, że coś powinnam. Nie latam z herbatą jak wpadną do nas znajomi. Po prostu pytam się czy ktoś coś chce, zbieram zamówienia i szarpię za rękaw mojego H. żeby mi pomógł :) i pomaga.
    Jeśli zrobię coś w domu na obiad, to zazwyczaj po jedzeniu on wszystko sprząta, albo jak mu się nie chce, to p przynajmniej po sobie sprzątnie.
    Kiedyś walczyłam z wyrzucaniem skarpetek do kosza z brudnymi rzeczami…nauczył się, jak zaczął znajdywać niewyrzucone skarpetki na swojej poduszce albo gdzieś indziej 😀
    No…jeszcze nie lata z odkurzaczem, więc jestem ciekawa czy będzie jak już niebawem będziemy w swoim własnym mieszkaniu :>
    Kiedyś mu powiedziałam, żeby nie oczekiwał ode mnie, że będę latać dookoła niego i wszystko po nim sprzątać, bez względu czy pracuję czy nie, bo kiedyś będzie pewnie jakieś dziecko, a wtedy ja nie będę latać i sprzątać za sobą samą, za dzieckiem i jeszcze za nim.

    Może jestem trochę za ostra czasami w swoim podejściu do niego, ale póki co za bardzo też się nie skarżył, więc chyba jakiejś krzywdy wielkiej, tudzież ugodzenia w jego ego nie było…mam nadzieję 😛

    Reply
  5. ona
    March 1, 2013 at 22:21 (9 years ago)

    Ja jestem 8 lat po slubie. Maz prauje a ja od prawie 5 lat zajmuje sie dziecmi. Zawsze nasz zwiazek byl partnerski. Ja zajmowlam sie domem w tygodniu bo on pracuje a w weekendy robimy wszystko razem. Zawsze jesli chce miec wolna chwile wystarczy ze powiem a dziecmi zajmie sie maz. Zabirze na spacer zalula przewinie. W nocy wstaje sprawdzic czy corki sie nie rozkryly bo ja mam mocny sen. gdy mamy gosci ja podaje jedzenie a herbata zajmuje sie maz. Dolewki robimy na zmiane. Maz pochodzi z bardzo religijnej i tradycyjnej anatolijskiej rodziny. tesciowa nigdy nie robila problemu ze on mi pomaga a wrecz przeciwnie zawsze glosno i przy wszytkizh potrafla powiedziec ze zonie nalezy pomoc. Oczywiscie oczekiwania w stosunku do mnie miala i pewnie nadal ma ale zawsze bala sie je glosno wypowiedziec czasem zartem cos wspomniala. Ja lubie jej pomagac bo widzimy sie raz na rok wiec mi rece nie odpadna a i milo jej bedzie ze gelin sie stara :) ona tez sie stara co widac na kazdym kroku.

    Reply
  6. migda
    March 1, 2013 at 22:25 (9 years ago)

    moja rada: nie skakać koło faceta i nie dogadzać mu od samego początku ,,, bo jak przyzwyczaicie to tak będziecie miały ,,,, u mnie w miarę możliwości dzielimy się obowiązkami ,,, nie mam teściów ani bliskiej rodziny w pobliżu więc odchodzi problem wtrącania się.

    Reply
  7. Yosun
    March 4, 2013 at 01:28 (9 years ago)

    Czytam i smieje sie sama z siebie i swoich tureckich poczatkow :) Mimo tego, ze zanim po raz pierwszy przyjechalam do Turcji, znalam sie z moim facetem od wielu lat, jakos nigdy nie wyplynal temat o powinnosciach gelin. Oj dlugo nie bylam nawet swiadoma tego, jakim brakiem dobrego wychowania sie wykazuje, nie przyklejajac sobie do reki czajniczka z herbata;) Bedac u tesciowej in spe, czulam, ze jestem “w gosciach” i grzalam tylek na kanapie, a to mnie obslugiwano. Sama nie lubie jak mi goscie buszuja po szafkach w ramach samoobslugi 😉 Przyjmujac z wizyta tesciowa, czulam, ze jestem “u siebie” i mam prawo rzadzic sie po swojemu. Ja kroilam ciasto i glupio sie usmiechalam do trajkotania tesciowej (bo przeciez japonskiego nie znam), a jej synek dolewal herbatke i zabawial konwersacja (bo ten japonski okazywal sie jednak tureckim). Potem wspolnie sprzatalismy ze stolu. Do glowy by mi nie przyszlo, ze nie jestem gelin idealna! 😉
    Jesli chodzi natomiast o znalezienie rownowagi w zwiazku, u mnie sprawdzila sie metoda (az wstyd sie przyznac) absolutnego braku kompromisu. Na poczatku zwiazku komunikowalam twardo – i mojemu mezczyznie i jego rodzinie – ze po pierwsze jestem Polka, nie Turczynka i nie mam pojecia jak to jest byc Turczynka, a po drugie jestem soba i to ze mna sie ww pan zwiazal. A to pociaga za soba pewne konsekwencje. A jak mu sie nie podoba, to niech sie zwiaze z inna, mlodsza, ladniejsza, lagodniejsza, z Turcji, Francji, Juesa. I jak juz granice mojej niepodleglosci zostaly ustanowione, plotek wzmocniony i dla pewnosci podparty czym sie dalo… moglam w moim krolestwie swiadomie dokonac przewrotu i zaczac isc na kompromisy…czyli rozpoczac tzw. “docieranie sie” z partnerem. Bo w koncu zwiazalam sie z Turkiem i z nim konkretnie – zlepkiem wad i zalet, przyzwyczajen i oczekiwan, a nie z kims innym i to tez pociaga za soba pewne konsekwencje.
    Na koniec – zasada, ktora mnie jeszcze nigdy nie zawiodla – warto byc nie z tym, kogo zalety sie uwielbia ale z tym, ktorego wady mozna zaakceptowac i nie doprowadzic sie do nerwicy, po raz kolejny potykajac sie o brudne meskie skarpetki 😉
    Pozdrawiam :) Yosun

    Reply
  8. Stasqa
    March 11, 2013 at 03:47 (9 years ago)

    Hahaha, w pierwszym dnia naszej wizyty u teściów, przyszło chyba w ciagu dna 40 osób a ja jako gelin z herbata latalam :) do dziś pamietam zakwasy po obudzeniu następnego ranka :) (to był mój pierwszy raz we wiosce i pierwsze widzenie teściów, moja teoria jest taka ze jak będziemy się widywac tydzien raz na trzy lata to i moge sprawić tesciowi przyjemnosc, on tak fajnie z duma patrzył ze patrzcie to ludzie ich gelin się zna :))

    Reply

Odpowiedz