Turecka teściowa w Polsce

Wiecie, że miałam pewne obawy w związku z wizytą mojej teściowej w Polsce – nie wiedziałam jak jej się spodoba nasze mieszkanie, Poznań, jak zareaguje na moją rodzinę i polskie jedzenie. I wiecie co? To był jeden z fajniejszych weekendów w moim życiu!

Zacznijmy od tego, że mam farta do tureckiej rodziny. Wiem, że bardzo często trułam na ich temat, ale z perspektywy czasu i sporej odległości dostrzegam, że wszyscy są naprawdę kochani, nikt nie marudzi, że gelin nie jest z Turcji, mama H. w ciągu ostatniego roku odwiedziła chyba 10 państw w Europie, więc coraz mniej ją szokuje – naprawdę nie jest źle.

Ale przejdźmy już do samej wizyty. Zaczęło się oczywiście od komentarzy na temat wagi H., ale na szczęście trochę przytył, nie schudł, czyli biedaka nie głodzę (uff!). A pierwsze pytanie po przekroczeniu progu naszego mieszkania? “Dlaczego nie macie dywanu?”. Później musiało się pojawić standardowe pytanie o to jak H. sobie radzi bez kranika w toalecie i o to dlaczego nie mamy kapci dla gości. Lekkim szokiem było to, że ja potrafię wejść do domu w butach i np. zanieść ciężkie zakupy do kuchni, a dopiero później zdjąć kurtkę i tenisówki, albo na odwrót – bez problemu cofam się tuż przed wyjściem z domu po jakiś drobiazg, który został przy łóżku. Albo to, że kiedy odwiedziliśmy dwa inne mieszkania w ogóle nie zdjęliśmy butów. Szok był, ale zero komentarzy.

Przez zupełny przypadek i całkiem w ostatniej chwili zostaliśmy dzień po przyjeździe mamy H. zaproszeni na imprezę urodzinową w mocno mieszanym wiekowo gronie i po szybkiej wymianie zdań postanowiliśmy się na nią wybrać. Ekipa imprezowa sama w sobie była dość specyficzna, ale mama H. prawie popłakała się ze śmiechu kiedy dwóch pijanych facetów zaczęło nagle przed nią odstawiać sceny z baletu i kiedy zauważyła, że parę osób przyniosło zamiast kwiatów ananasy. Żartowała tylko, że w Turcji by nie przeszło, że oto H. przed swoim teściem a ja przed swoją teściową pijemy (i nie ukrywajmy – upijamy się), patrzyła tylko i bardzo jej się podobało, że wszyscy są swobodni, nikt sztywno nie siedzi na kanapie i że wszyscy są do siebie tak pozytywnie nastawieni. Zdziwiła się też, że żaden pijany facet jej nie zaczepiał i wszyscy byli dla niej tak mili.

Następnego dnia zwiedzaliśmy miasto i już na wstępie zdziwiła ją pogoda – w czasie jej pobytu mieliśmy w Poznaniu regularne lato, temperatura dochodziła do 22 stopni i myślę, że już nie będzie postrzegała Polski jako miejsca, w którym nigdy nie topnieje śnieg. Bardzo zaskoczył ją fakt, że Poznań ma tak długą i bogatą historię (wcześniej ona i siostra H. pytały mnie czy my w ogóle mamy w Polsce “jakąś historię”…), bardzo jej się podobały kościoły i Stary Rynek.

Rodzinna niedziela to kolejny ogromny szok połączony z wybuchem śmiechu – mój tata zmywał naczynia, a mama H. znowu prawie się popłakała ze śmiechu i mocno nie dowierzała, że przy trzech kobietach (nie licząc jej) w domu za naczynia zabiera się mężczyzna. Ale nie powiem – bardzo pozytywnie ją to zaskoczyło.

Ucieszyłam się też, że nie było parcia na tureckie jedzenie. Jedliśmy pierogi z pieca a drugiego dnia kaczkę i obie rzeczy bardzo jej smakowały. Śniadania były tylko częściowo tureckie, kupiłam też sporo polskich serów i wędlin i wszystko znikało ze stołu na równi z fetą i oliwkami.

Czas, który spędziliśmy w Poznaniu był pełen śmiechu, alkoholu, dobrego jedzenia, długich spacerów, zdziwienia i zachwytów. Nigdy bym się nie spodziewała, że jej pierwsza wizyta w Polsce tak świetnie wypadnie. Od jej wyjazdu jesteśmy w szoku, że tak się to wszystko potoczyło – spodziewałam się łez i odliczania godzin do jej wylotu, a było cudownie. Mieszkanie z dala od teściów naprawdę ma swoje plusy, nagle zaczyna się dostrzegać ich zalety zamiast miliona wad. Chociaż jestem pewna, że jeszcze wiele razy będę miała okazję na nich nieźle ponarzekać 😉

my3

komentarze (22) do Turecka teściowa w Polsce

  1. Agnieszka
    April 28, 2014 at 20:37 (5 years ago)

    Dla mnie jak zwykle za krótko, mogłabym czytać Twoje wpisy godzinami :) Pozdrawiam serdecznie

    Reply
    • Turczynka
      April 28, 2014 at 21:19 (5 years ago)

      ojej, dziękuję! :)))

      Reply
  2. Rodzynki Sułtańskie
    April 28, 2014 at 22:11 (5 years ago)

    Eee, nuda! Przecież wszyscy wolą wpisy o dziewczynach porwanych przez Turków i teściową bijącą batem po plecach! 😀

    A tak na poważnie, musisz mieć bardzo sympatyczną teściową :)

    Reply
    • Turczynka
      April 29, 2014 at 00:12 (5 years ago)

      kurcze, wiem, niedługo nikt tu nie będzie przychodził, bo kogo interesuje nudny, szczęśliwy polsko-turecki związek – zero kaloryferów, porwań, kłótni, bicia… 😉

      a teściowa jest sympatyczna :) a w małych dawkach w ogóle najcudowniejsza 😀

      Reply
  3. lena
    April 29, 2014 at 00:16 (5 years ago)

    Zazdoszczę:) przede wszystkim otwartości umysłu teściowej.. i męża też. Moja turecka teściowa jest też sympatyczna, ale niestety radykalnie religijna :/ I nie przesadzam. A mój mąż pod groźbą pistoletu nie tknąłby się alkoholu.. Może to dziwne, że akurat na to narzekam, ale przegięcia w każdą stronę nie są wskazane. Twój je żurek i kiełbasę.. u nas to abstrakcja:(

    Reply
    • Turczynka
      April 29, 2014 at 13:15 (5 years ago)

      je żurek i kiełbasę dlatego, że np. mój tata wpada na to, żeby kupić kiełbasę w sklepie z dziczyzną i nikt nie marudzi, że zupa nie będzie na wieprzowinie tylko na takiej kiełbasie :) H. nie je wieprzowiny, a moja rodzina to szanuje i znajduje inne wyjścia z sytuacji i tak w Wielkanoc mieliśmy na stole żur z dziczyzną, białe kiełbasy dla wszystkich, którzy jedzą wieprzowinę, jedną kiełbasę wołową i jedną z dzika 😉 i wszyscy są szczęśliwi i każdy je to co lubi i co chce 😉

      Reply
      • lena
        April 29, 2014 at 18:55 (5 years ago)

        Tak, rozumiem, my też nie wmuszamy w niego wieprzowiny. Ale dla mojego męża jest problemem nawet to, że wieprzowina znajduje się w lodówce (nie dla niego!) albo że ja zjem cos z wieprzowiną w restauracji. Ogólnie mam wrażenie, że traktuje mnue jakbym była muzułmanką, choć wydaje mu się, że jest meega tolerancyjny, bo przecież nie zmusza mnie do przejscia na islam :/

        Reply
        • Turczynka
          April 29, 2014 at 20:13 (5 years ago)

          aaa to faktycznie zupełnie inna historia, współczuję… :) wyobrażam sobie, że nie jest łatwo, mnie by chyba szlag trafił gdybym nie mogła spokojnie jeść tego, co lubię i tego na co mam ochotę :) a Twój Turek przestrzega wszystkich zasad związanych z religią (pości, modli się, brak seksu przed ślubem itd.) czy czepia się tylko wieprzowiny? bo u mnie H. albo jego znajomi czasami mieli takie zapędy, ale szybko im pokazałam, że skoro inne zakazy i nakazy mają w nosie to niech w ogóle nie próbują tykać tematu wieprzowiny i udowadniać mi jaka to ona zła 😉

          Reply
          • lena
            April 29, 2014 at 20:41 (5 years ago)

            Cóż mnie szlag trafia co krok, dlatego nie wróżę nam długiej i świetlanej przyszłości. Innych zasad przestrzega wybiórczo – pości, chodzi w piątki do meczetu, ale się nie modli w domu. Typowa turecka hipokryzja, wybiera z religii to co wygodne.. Ale zero alkoholu i wieprzowiny, plus ciągłe dąsy o moje krótkie spodnie i spódnice. Dodam, że mieszkamy w Pl, więc tym bardziej się duszę! I trudno mi sobie wyobrazić tego typu zakazy i nakazy wobec naszych przyszłych dzieci, które (tu chyba nie będzie zaskoczenia) absolutnie MUSZĄ być muzułmanami.. bo w tej kwestii nie ma miejsca na “żadne kompromisy”.

  4. Dorota
    April 29, 2014 at 01:10 (5 years ago)

    Oczywiscie, zawsze fajnie sie czyta Twoje teksty, i bardzo cieszy, ze Polska spodobala sie !!!! ja mam tez szczescie do tesciow – z tesciowa razem popijamy winko, Ona czasem i piwo, tylko biedny tesc siedzi i patrzy, bo jako cukrzyk alkoholu nie moze… bardzo bym chciala, zeby tez kiedys przyjechali do Warszawy, a moze i do Ottawy… fajnie, ze moglas pokazac chociaz miniaturke naszego zycia…

    Reply
  5. madalenee
    April 29, 2014 at 18:31 (5 years ago)

    super teściówka :) wiadomo, zawsze są jakieś zgrzyty z teściami. przecież nawet z rodzicami się człowiek kłóci. ale impreza z alkoholem z turecką teściową? 😀 mega! moja chyba by wyszła, a jakby zobaczyła, że piję to by mnie wyklęła hehe :) zazdroszczę !

    Reply
    • Turczynka
      April 29, 2014 at 20:14 (5 years ago)

      haha sama byłam w szoku 😉 ale mój tata pilnował, żeby jej kieliszek był cały czas pełny (jak porządna turecka gelin pilnująca herbatki) i było naprawdę fajnie :)

      Reply
  6. Mavi goz
    April 29, 2014 at 21:27 (5 years ago)

    Kranik w toalecie najważniejszy jest na świecie! ;))

    Super, że wizyta teściowej odbyła się w przyjemnej atmosferze. Mam nadzieję, że i ja się doczekam takich momentów.

    Reply
  7. MagdaBursa
    May 1, 2014 at 16:36 (5 years ago)

    Hej,

    zaglądam na Twój blog już od dłuższego czasu i chciałam pogratulować “lekkości pióra”- zawsze z ciekawością czytam Twoje wpisy. Moja sytuacja wygląda trochę inaczej- mieskamy z mężem Turkiem i córką (4 miesiące) w Turcji. W sierpniu pierwszy raz zabiorę ich do Polski i jestem bardzo ciekawa jak mój mąż zareaguje.
    Z moją turecką teściową dobrze się dogadujemy- mam wrażenie, że przez to, że jestem yabanci gelin mam taryfę ulgową- zachowuje się wobec mnie znacznie swobodniej i mamy dużo lepszy kontakt niż na przykład ona i jej druga turecka synowa.
    Moim zdaniem, najtrudniejsze do pogodzenia w naszych dwóch kulturach jest wychowanie dzieci. Ślub i małżeństwo to przy tym pestka 😉 W Turcji z niemowlakami raczej nie wychodzi się na długie spacery, nie spędza się czasu na świeżym powietrzu i ubiera bardzo ciepło, łącznie z narzucaniem na wózek grubego koca kiedy temperatura sięga 20 stopni albo zakrywania wózka folią (!). Turcy zupełnie inaczej bawię się też z dziećmi- wszyscy są bardzo głośni i wręcz krzyczą do dziecka zasypując komplementami “cirkin” i “masallah”. Po dwóch dniach spędzonych razem z córką w domu teściowej marzyłam tylko o chwili spokoju i ciszy. Moja rada dla Ciebie- kiedy pojawią się już w Waszym małżeństwie dzieci (czego oczywiście bardzo Ci życzę :) to od początku staraj się stawiać na swoim- inaczej turecka rodzina w ekspresowym tempie rozpieści wnuczęta :)

    P.S. Jeśli mogę zapytać, co Twój mąż robi w Polsce? Udało mu się znaleźć pracę bez znajomości języka polskiego? My też w perspektywie kilku lat myślimy o przeprowadzce do Polski

    Reply
  8. Colita
    May 6, 2014 at 01:52 (5 years ago)

    Mogłabym godzinami czytać Twoje wpisy. Zazdroszczę Ci, że możesz sobie pomarudzić na teściową. Ja swoją (w sumie niedoszłą) znam tylko ze zdjęć i opowiadań… Mnie i mojego Turka rozłączyła odległość – jego praca w Stambule i moje studia w Poznaniu… bardzo nad tym ubolewam, bo to jest najlepszy facet jakiego poznałam… :)

    Reply
  9. Marta
    May 21, 2014 at 14:32 (5 years ago)

    Fajna Teściowa :-) ładna uśmiechnięta… i bez chusty moja niestety bardzo religijna, modli się cały czas, nie uśmiecha, stara się mnie w muzułmankę przemienić. Przykre, na szczęście nie mieszkam z nią ani nawet w Turcji, mój mąż nie religijny jak jego ojciec. Czasem mi szkoda że taka ta moja teściowa zachukana, ale nie przez męża ale przez samą siebie. Siostry mojego męża jedna poddaje się matkce druga buntuje… Szkoda wielka szkoda nie umiałaby sie tak bawić jak Twoja Teściowa. Na ślubie w Polsce to naburmuszona była ze siedzi z moją rodziną która piła alkohol. Picie alkoholu nie było na umór jedynie parę kieliszków do jedzenie, albo panowie pare kieliszków wódki, nikt nie był pijany.
    Choć dla mnie największy problem to to że nic jej nie interesuje co zwiazane z Polską…
    Jedzenie to tureckie bo inne to nie chciała… też nie jedłabo w lodówce wieprzowina… koszmar.

    Reply
  10. ewelina
    August 6, 2014 at 23:23 (5 years ago)

    Super masz tą swoją rodzinkę! Cieszę się, że jesteście tak szczęśliwi i wszystko jest po Twojej myśli ( z tego co czytam) , czekam na więcej wpisów, za którymi się stęskniłam i więcej miłość! :)

    Reply
  11. Sofik
    February 19, 2015 at 19:56 (4 years ago)

    Jaki do mamy podobny! 😀

    Reply
    • Turczynka
      February 19, 2015 at 20:18 (4 years ago)

      haha nie wrzuciłam zdjęć z jego mamą, tych rozmazanych ludzi po naszych bokach w ogóle nie znam 😀 😀 😀 my mi się podobaliśmy 😀

      Reply
  12. Ilka
    July 9, 2015 at 12:37 (4 years ago)

    Lekko i przyjemnie. Jednym tchem.
    Właściwie mam jedna prośbę, żebyś przy tureckich słowach pisała polski odpowiednik.
    Wiem że znacie (większość) turecki ale dla mnie to czarna magia.
    Moje życie z Turkiem bywa zabawne, to ubaw w kuchni, oburzenie w markecie że jednym nożem krojona jest wołowina i wieprzowina, zaskoczenie “jak w tym kraju dużo się pije”, głośne rozmowy wyglądające na kłótnie i naprawdę dobre gorące serca.

    Reply
  13. Ewalika
    October 19, 2015 at 11:39 (4 years ago)

    Kochana czy mozesz mi cos powiedziec jak wygladalo twoje pierwsze zapoznanie z przyszla tescowa. Moje bylo ,,okropne,, tak ni sie wydaje – trasznie byla zlosliwa nie wiem czy to wywodzi sie z odmienej kultury czy z jego braku.

    Reply

Odpowiedz