Wychowywanie dzieci w Turcji

komentarze (44) do Wychowywanie dzieci w Turcji

  1. Ingalill
    July 14, 2012 at 11:30 (12 years ago)

    Ooo otworzyłaś temnat – rzekę, albo puszkę pandory 😛 Temat dzieci mozna wałkowac w nieskończoność. Moj mąz pochodzi z wielodzietnej rodziny v- jesat ich w sumie z mężem 10!!! Ledwo koniec z końcem wiązali bo mama nie rpacowala nigdy, ojciec jakies prace zwiazane z rybactwem czy portem.
    Jednak mam wraazenie, ze dzieciaki byly wychowywane bardzo dobrze, generalnie wszyscy o 21 juz spia – najmlodsza siostra meza ma 14 lat.
    Wszyscy kulturalnie, bez wtracania sie. Moja tesciowa nie wtraca sie bo raz ze ma do Nas dlaeko, dwa nie mamy dzieci, a trzy nie umie mowic po angielsku, a w tureckim sie do mnie nie odzywa, te4sciu tez – mam wiec swiety spokoj jak Nas tutaj odwiedzaja.
    Natomiast 5 lat temu w rodzinie pojawil sie chlopczyk – synek 27 letniej siotry meza no i niestety, jak to sie mowi sa matki i mamusie. DZiecko do 2 roku zycia wychowywala mlodsza 20 laetnia siostra prazez co nie poszla na studia, no bo jak moze isc skoro trzeba pomoc starszej siostrze dziecko wychowywac. Doidam, ze wtedy jak maly sie urodzil jego matka byla mezatka – rozwiodla sie jakies 2 lata temu dopiero. Grunt, ze w ogole nie interesowala sie dzieckiem, potrafila wyjsc na impreze o 20 i wrodic o 6 nad ranem, a moj maz z siostra, ktora sie opiekowala maluchem musieli jezdzic po szpitalach bo np maly sie rozchorowal etc. Masakra. Jak maly mial 4 lata nie potrafil ani mowic dobrze, ani zalatwiac swoje potrzeby, bo nikt sie z nim nie bawil, nikt go nie uczyl. Kupilismy mu na 2 urodziny nocniczekj, ale ilekroc bylam w domu u siostry meza zalegal na nim kurz. Dopiero kiedy oddala mamie dziecko na wychowanie dzieciak odzyl, zaczal mowic jak nakrecony, sam sie zalatwia, sam sie myje etc. Niestety teraz musi isc do szkoly wiec przyleciual z babcia z Turcji i juz tu zostanie i obawiam sie, ze to byl duzy blad, ale nie wtracam sie, zeby potem nie bylo pretensji.
    Maly cierpi niestety na zaparcia, ale ani babcia ani jego matka nic z tego sdobie nie robia, ale czemu sie dziwic skoro je jak “stary” na sniadanie smazone frytki z sucukiem albo jajecznice na sucuku,oczywiscie je w/w osdtre kebaby i lahmacuny – slowem jadl od dziecka wszystko co dorosli.
    OStatnio pojechalismy ich odwiedzic, wchodzimy a tam potoki krwi, bo malemu leciala krew z nosa, a siostrunie meza wraaz z moja tesciowa nie wiedzialy jak zatamowac krwotok. Zamiast polozyc cos zimnego czy chociaz ustawic malego w pozycji siedzacej to one polozyly go, nogi w gorze i sciskaly mu nos. Moj maz tez nie wiedzial co zrobic i te pytania” o jej co Ci sie stalo?”, ” allah allah”. W koncu wkroczylam do akcji ja (lekcje P.O sie przydaly) i za 2 min niecale maly biegal bez zakrwawionego nosa.
    to tylko drobne rpzyklady, bylo ich znacznie wiecej, moznaby ksiazke pisac. JEdnak dochodze do wniosku, ze zarownow Turcji, a juz na pewno na Cyprze dziecmi sie nikt nie interesuje. Wystarczy isc na wies by zobaczyc czym i jak bawia sie tu dzieci. Malo tego nikt tu nie wosi maluchow w fotelikach – ostatnio byl wypadek gdzie 4 letnie dziecko zmarlo na miejscu bo nie bylo rpzypiete pasami ani w foteliku, tylko na rekach u babci na tylnim siedzeniu.
    Maluch siostry meza podrozuje podobnie. Wydaje mi sie, ze oni odnosza sie do zasady “bo Bog tak chcial” i ze jakos to bedzie, ja dziecko umrze zrobia sobie nastepne. Natomiast nagminne jest ubieranie w upal (na Cyprze mamy temp dochodzace do +42C w cieniu) dzieci na tzw cebulke, skarpetki, rekawiczki niedrapki, kocyk na wizek..zgroza.
    Pamietam jak tu moja kolezanka urodzila dziecko – wpadly sasiadki zobaczyc jak mloda mama radzi sobie – oczywiscie wpadly bez zapowiedzi.
    Od razu wyrwaly malucha (2 tygodniowego) i zaczely go ubierac, bo wg nich moja kolezanka chciala go rpzeziebic – dziecko lezalo w lezaczku w samym pampersie przykryte pieluszka, a w mieszkaniu oko 30C bo nie bylo klimy. Generalnie ja nie wyobrazam sobie ani tu rodzic dziecka (syf w szpitalach), ani tym bardziej je tu wychowywac. Zawsze znajda sie tzw zyczliwe sasiadki, tesciowe, siostry, jktore beda wiedzialy lepiej.
    Dla tutejszych my europejki nie mam pojecia jak wychowaywac prawidlowo dziecko.
    Czasem mam wrazenie ze panuje tu analfabetyzm wtorny jesli chodzi o to jak zajmowac sie dzieckiem a jak nie.
    Zaobserwowalam tutaj, ze o dzieci jakkolwiek to zabrzmi – dba sie do 2 roku zycia, a potem niech samo sie soba zajmuje i samo sie chowa, a najlepiej niech chowa je ulica 😛

    Reply
  2. s.crable
    July 14, 2012 at 11:42 (12 years ago)

    Troszke przekoloryzowalas droga autorko chyba;) Ja marze zeby moje dziecko wychowalo sie wlasnie tutaj bo w tym kraju mozna jeszcze wpoic dziecku jakies wartosci a rodzina to najwazniejsza rzecz w sercach wiekszosci turkow. Jestem bardzo cięta na wtrącanie się czy nawet mierzenie mnie wzrokiem na ulicy bo ‘za krotko ubrana’ bo od razu czuje sie jakby ktos probowal mnie poprawiac czego nienawidze;)! Z doswiadczenia wiem ze jak sie od poczatku zaznaczy swoje terytorium to rodzina ze swoimi dobrymi radami wie gdzie jest granica i nie wyobrazam sobie zeby mi ktos mowil jak wlasne dziecko wychowac. 99% zalezy od nas samych.

    Reply
    • Turczynka
      July 14, 2012 at 14:28 (12 years ago)

      s.crable, właśnie problem polega na tym, że nie przekoloryzowałam, co więcej to jest tylko część tego, co do tej pory zauważyłam – u nas w rodzinie i z tego, co mi różne dziewczyny opowiadały :) nie twierdzę, że nie ma “normalnych” rodziców, bo na pewno są, ale jakoś ja nie miałam szczęścia ich spotkać i cały czas natykam się na jakieś szokujące historie w kwestii właśnie wychowania dzieci! :)

      Reply
  3. ona
    July 14, 2012 at 13:01 (12 years ago)

    Szczerze mowiac nie mialam z rodzina meza klopotow bo bali sie powiedziec slowko odnosnie mego wychowania dzieci. czasem tesc stwierdzil ze wloski powinnam sciac albo przykryc bo zmarznie ja grzecznie odpowiadalam ze wiem co robie. Jesli ktos ma cos do powiedzenia idzie do mego meza on olewa totalnie to co mowia, po kilku miesiacach mowi ze tesciowa stwierdza ze za czesto myje noworodka bo po co codziennie :) szeroko otwierali oczy na sposob w jaki karmie dzieci i nadal otwieraja ale z zachwytu tym razem. Moje dzieci uwielbiaja owoce warzywa i bez nich nie zjedza posilku czego nie mozna powiedziec o dzieciach w rodzinie meza. Moje ie jedza duzo slodyczy a tamte tak. Roznice mozna wymieniac w nieskonczonosc. Sa osoby z dalszej rodziny mego meza ktore radza sie mnie co do wychowania dzieci. Nie czuje sie ekspertem ale ciesze sie ze moge wniesc cos nowego do wychowania tureckich dzieci. Koledzy mego meza biora przyklad wlasnie z niego pomagaja przy dzieciach zajmuja sie nimi biora urlopy tacierzynskie. Ja i maz zrobilismy troche taka rewolucje wsrod znajomych z czego sie bardzo ciesze.
    Pozdrawiam

    Reply
  4. Angel
    July 14, 2012 at 13:18 (12 years ago)

    O masakra!!!!!!!!!!! Aż mi słów zabrakło na to wszystko!!!!!!!!! Słyszałam że w Turcji w wychowaniem dzieci jest różnie, ale coś takiego to przecież jakieś psychiczne jest!!!!!!!!!!!! Sorry, jak tu wtedy szanować i dobrze odnosić się do takiej rodziny partnera, jak zachowują się jak dzicz?!?!?!?!? Naprawdę jestem wzburzona, jak tak można dzieci traktować?! A jak się sprzeciwisz to powiedzą, że nic nie wiesz i nie szanujesz ich tradycji.. Naprawdę zaczęłam wahać się co do związku z moim chłopakiem i zamieszkaniem z nim we WSCHODNIEJ Turcji..

    Reply
  5. Ingalill
    July 14, 2012 at 23:13 (12 years ago)

    Angel – wiesz na Twoim miejscu gleboko bym sie zastanowila, wszak WSCHODNIA Turcja uchodzi za najbardziej kontrowersyjna, najbardziej zacofany zakątek Turcji, najmniej wyedukowany, do tego niebezpieczny…ja bym sie nie podjela mieszkania tam, a co dopiero wychowywania dzieci…

    Reply
  6. Ingalill
    July 15, 2012 at 20:26 (12 years ago)

    Moge pisać na bieżąco, bo siostra męża przywiozła małego, młodszą siostrę i moja teściową do Nas na kilka dni – widocznie już jej się znudzili po 2 tygodniach 😛

    Co mały (5 lat) zjadł na kolację pół godziny temu?
    – makaron z czosnkiem, cebulą i sosem z ostrej papryki (smacznego!)
    – potem arbuza i czekoladowego batona

    Jest teraz 21:24 i dziecko nadal nie śpi 😛

    ps: a jutro (jak dobrze pójdzie) będą krzyki i płacz podczas robienia kupki…

    Reply
  7. Marzena
    July 15, 2012 at 22:47 (12 years ago)

    Witam
    A w Polsce to super mamy ,bez zarzutu, bo Europa? Bo nie wiem, nie rozumiem. Wychowuje tutaj dwoch synow. Starszy skonczyl 6 mlodszy 3 lata. W Turcji jestesmy od przeszlo trzech lat. Wychowuje ,mowie ,ucze i robie to co uznaje za sluszne dla moich dzieci i naprawde nie ma dla mnie znaczenia czy robie to w Turcji czy w Polsce. Absurdy dotyczace wychowania dziecka znajde w kazdym zakatku swiata.
    Marzena

    Reply
  8. koszyczek
    July 16, 2012 at 09:25 (12 years ago)

    Czyta się to wszystko jak historie z superexpressu. Jak zwykle przekoloryzowane, bez wypośrodkowania, no ale to się “sprzedaje”. Patologiczne matki są wszędzie, dzieci do późna w nocy biegają we wszystkich południowych krajach – vide: Włochy. I szczerze, nie wiem czym się tak podniecacie. W krytykując zwyczaje panujące w Turcji stosujecie swój własny olmaz.

    Reply
  9. Ingalill
    July 16, 2012 at 11:01 (12 years ago)

    koszyczek a dlaczego mamy nie mieć swojego własnego olmaz? skoro oni (Turcy ) mogą i stosują często, dlaczego my mamy nie stosować?
    Oczywiście ze wszędzie znajdą sie takie same historie lub podobne, temat jest odnośnie Turcji, ale zgadzam się z Toba, że nie tylko tam dzieci latają do pozna po ulicy.

    Kazdy kraj ma swoje wady i zalety, tu akurat rozmawiamy o wadach w wychowywaniu dzieci w Turcji.

    Jednak jakby porównać wychowanie dziecka we Włoszech czy w Grecji, to Turcja niestety wypada blado i słabo, chociażby pod względem bezpieczeństwa dziecka…

    Jeśli znasz zalety wychowywania dziecka w Turcji napisz, jestem ciekawa, bo osobiście nie widzę żadnych…

    Reply
  10. Turczynka
    July 16, 2012 at 11:33 (12 years ago)

    Marzena, ale ja nie twierdzę (i nigdzie przecież tego nie napisałam!), że w Polsce jest super :) obserwuję rodzinę mojego chłopaka, swoją znam i na tej podstawie wyciągam wnioski, a podstawowym jest to, że nie chcę tutaj wychowywać dzieci, bo dla mnie byłaby to ciągła walka i ciągłe kłótnie o to, że to co JA uważam za dobre dla swojego dziecka nie podpada pod tureckie kanony wychowania :) bo słyszałam kilka historii na temat tego, jak fotelik w samochodzie jest niepotrzebną fanaberią, bo przecież niech maluch jedzie na kolanach, jak karmić można wszystkim jak dziecko ma ząbki itd. – masz ochotę i energię na to, żeby z tym walczyć to ok, nie ma problemu :) ja wiem, że moja rodzina w Polsce uszanowałaby moje decyzje a nie rzucała “aaa tam, nic się dziecku nie stanie jak zje se makaron z czosnkiem” 😉

    kurde, koszyczek, tym porównaniem z SE trochę pojechałaś po bandzie, niczego nie sprzedaję, bo po co? ani ta strona jakaś bardzo popularna, ani kokosów na niej nie zbijam (niczego nie zbijam), więc po co mam rzucać “sprzedajne” tematy? to są moje prywatne obserwacje – sąsiadów, rodziny, ludzi na ulicy… nie byłam we Włoszech, w Grecji byłam za krótko, żeby coś zauważyć, więc piszę o tym, co widzę, dodatkowo nigdzie nie twierdzę, że to prawda objawiona :) nie twierdzę, że Turczynki są potwornymi matkami, nie twierdzę, że Polki są aniołami :) widzę natomiast przeogromną różnicę w tym, jak się dzieci wychowuje w tych dwóch krajach :) poza tym specjalnie napisałam ostatni akapit tekstu, żeby spytać Was o Wasze doświadczenia – ja nie jestem alfą i omegą, doświadczenia mam ograniczone i nie twierdzę, że “w Turcji tak jest”. tak jest w Turcji, którą ja znam :) a wiadomo, że zmieniając dzielnicę i rodzinę możemy się znaleźć w zupełnie innym świecie.

    Reply
  11. Turczynka
    July 16, 2012 at 11:39 (12 years ago)

    koszyczek, jeszcze jedno – nie rozumiem Twojego tekstu “Jak zwykle przekoloryzowane, bez wypośrodkowania”. Czy ja tutaj na tej stronie rzucam stereotypami, ogólnikami i niepotwierdzonymi informacjami tylko po to, żeby wywołać sensacje? bo wydawało mi się, że staram się dzielić swoimi obserwacjami i pytać Was o zdanie właśnie po to, żeby stworzyć jak najbardziej odpowiadający rzeczywistości obraz tego kraju… Tak jak powiedziałam wcześniej – niczego, co piszę nie traktuję jako prawdy objawionej, nie mam zamiaru nikomu mówić, że “Turcja jest taka czy siaka”, a raczej “ja widziałam coś takiego – co Wy widziałyście?”

    jest mi więc niesamowicie przykro, że odbierasz moje wypowiedzi jako przekoloryzowane i bez wypośrodkowania

    Reply
  12. Alicja
    July 16, 2012 at 14:11 (12 years ago)

    W koncu zrozumialam dlaczego moi sasiedzi z dzieckiem nie wychodza w zimie i w lecie w sumie tez. W zimie za zimno (to przeciez Szwecja), a w lecie za cieplo (nawet jak na Szwecje!). Maly siedzi biedny w domu, biega i wariuje, a nas szlag trafia (chociaz mieszkamy nad nimi!).
    W zeszlym roku podalismy ich do zarzadcy, bo sie zyc nie dalo, a w sumie nie dalo sie spac. Maly zabawy sobie o 2 – 3 w nocy urzadza, a jego rodzice mieli to gdzies, no a my rano do pracy.
    Troche pomoglo, ale mimo wszystko jak na piecialatka to i tak malo na zewnatrz przebywa. Gdy juz matka z nim wyjdzie, to on sobie a matka sobie – ona zazwyczaj slucha muzy na mp3 i bawi sie telefonem, a dzieciak nie za bardzo wie co sie z hustawka robi. Po pol godzinie ona ma dosc siedzenia na placu zabaw i wraca do domu.
    Ehhhhh…. to sobie ponarzekalam :)

    Reply
  13. koszyczek
    July 16, 2012 at 14:40 (12 years ago)

    Turczynko, moim zdaniem Twoje wpisy i komentarze czytelników utrwalają stereotypy na temat TR. Mam wrażenie, że porównujecie Waszą rzeczywistość w TR, do Waszej rzeczywistości w PL kompletnie ignorując inną stronę TR. Mnie po przyjeździe do Stambułu przede wszystkim zaskoczyła nowoczesność miasta, dobrobyt (w analogicznej grupie społecznej w PL) i wysoki poziom oferowanych usług. Byłam zaskoczona, bo przed wyjazdem naczytałam się takich właśnie relacji o Turcji i oczekiwałam tzw. czarnogrodu (czytałam między innymi Twojego bloga). Nie twierdzę, że to co jest opisane w Twoich wpisach i komentarzach nie ma miejsca, ale to nie jest prawdziwe dla całego społeczeństwa. Rozmawiam z moimi tr znajomymi na temat tego, co czytam w pl-tr blogach, abym mogła sobie wyrobić zdanie jeżeli jest to zjawisko, którego sama nie mogę doświadczyć. I oni potwierdzają, że tak, takie sytuacje są, ale nie wszędzie.

    W PL mieszkałam przez połowę mojego życia (z przerwami), drugą połowę w Niemczech, Kanadzie i teraz w TR. W mojej rodzinie jest pl-greckie małżeństwo (w GR rodzinie jest trzech braci, każdy z nich ma rodzinę i diametralnie różne metody, a co za tym idzie i skutki wychowywania dzieci). Nie widzę większych powodów, dla których miałabym nie wychowywać dziecka w TR. W porównaniu do PL żyje mi się tutaj komfortowo: opieka medyczna jest na dużo wyższym poziomie (w PL, jak i tutaj, korzystam z prywatnego ubezpieczenia, ale tu przynajmniej wiem za co płacę), jest bogata oferta edukacyjna (wiele międzynarodowych szkół oferujących edukację w języku angielskim), szlabanu na foteliki samochodowe nie ma (moi znajomi z pracy je skutecznie stosują). Poza tym, jest piękna pogoda, dobre jedzenie i ogólnie pozytywne nastawienie do życia. Widzę też, że jakoś daje się wychować dzieci. Moi znajomi z pracy, którzy też kiedyś byli dziećmi, wyrośli na mądrych, wykształconych, zdrowych i radosnych ludzi. I teraz wychowują swoje dzieci, myślą o ich edukacji i szczęściu.

    A co do kompetencji matek w zakresie wychowywania dzieci, to co kraj to obyczaj. Moja mama kiedyś chciała sama zdjąć mnie z siodełka kolejki górskiej, nie złapała na czas i gdyby nie przytomna obsługa, to bym wkręciła się w jakieś trybiki. Przyznaję się, że nie wiem jak zatrzymać krwawienie z nosa i ciekawa jestem ile polskich matek wie. Moja babcia do dzisiaj rozśmiesza mnie swoimi poradami „jak się ubrać, by nie zachorować i nie umrzeć na przeciąg”, a jej córka i wnuczka myślą podobnie. Wystarczy stanąć sobie pod łańcucami na szlaku na Zawrat (Tatry), by zobaczyć jak „bezpiecznie” (głównie tatusiowie) wdrażają dzieci w tajniki taternictwa. Co z tego, że są foteliki w polskich samochodach, gdy jest tyle śmiertelnych wypadków spodowanych przez pijanych kierowców (często jest przyzwolenie rodziny na prowadzenie przez pijaną głowę rodziny – a może nie mają prawa sprzeciwu)? Moja koleżanka (artystka, nowoczesna, wykształcona) paliła papierosy w ciąży, a druga woli imprezy od wychowywania córki i pijana zwierza mi się jak bardzo przykro jej jest gdy widzi smutek w oczach swojej córki, gdy zostawia ją samą. W PL co chwila pojawiały się wiadomości o maluchach lądujących w szpitalu, bo były maltretowane albo miały promile we krwi.

    Reply
  14. koszyczek
    July 16, 2012 at 14:46 (12 years ago)

    Erratum: 2/3 życia w PL i 1/3 w pozostałych krajach. Ciągle powołuję się na dane z przed ponad dekady, a przecież czas płynie.

    Reply
  15. Turczynka
    July 16, 2012 at 15:25 (12 years ago)

    ja nadal myślę (i mam nadzieję!) że stereotypów mimo wszystko nie tworzę ani nie utrwalam. najwyraźniej trafiłyśmy na dwa różne światy tutaj w Stambule, może pochodzimy z różnych światów w Polsce – ja przyjechałam tutaj z centrum Poznania, ze środowiska ludzi wykształconych, rozbijających się po świecie, znających języki itd., a trafiłam do Beykoz w Stambule, gdzie mój chłopak mając tytuł licencjata wybija się znacznie ponad średnią swojej rodziny i znajomych, gdzie ludzie nigdy nosa nie wyściubili z Turcji a języków nie znają, gdzie moje wykształcenie jest mniej ważne niż to, czy umiem gotować po turecku… i nie żartuję ani nie uogólniam, tak po prostu jest w moim kawałeczku Turcji, a że czasem zbiega się to ze stereotypami – widocznie coś w nich jest.

    w moich oczach Stambuł nie jest nie wiadomo jak nowoczesnym miastem, chociaż wiem, że takie dzielnice też istnieją. ale miałam okazję pojeździć po znacznej części tego miasta i Taksim, Levent, Maslak, Sisli czy Kadikoy to może 10%, reszta to często rozsypujące się chatki czy brudne ulice z biegającymi po nich kurami :) dla mnie słowem najlepiej opisującym Stambuł jest kontrast, więc znaleźć tutaj możesz wszystko, ja akurat nie znalazłam się w tym “lepszym” Stambule :) i mimo wszystko jest fajnie, chociaż trzeba sobie radzić z różnicami kulturowymi, rozpychać się łokciami, żeby zrobić sobie odrobinę przestrzeni do oddychania, nie dać się złamać i żyć po swojemu – nie po polsku, ale tak, żeby nie czuć się stłamszonym :) moją aspiracją nie jest bycie emigrantką nie znającą języka i narzekającą na to, że Turcja jest paskudna – języka się uczę, świętuję z rodziną mojego chłopaka, kupuję warzywa na bazarze i tworzę sobie tutaj swoją fajną przestrzeń, jednocześnie nie dając się wepchnąć w bycie “turecką gelin” jak wiele osób by sobie życzyło :)

    jeśli masz odmienne poglądy i doświadczenia komentuj i dziel się informacjami, po to ta strona jest, ja piszę o tym, co otacza mnie :) i ani nie wybielam ani nie koloryzuję, Turcja (jak każde inne miejsce na świecie) ma swoje plusy i minusy, mniej lub bardziej spektakularne, ale nie widzę powodu dla którego mam przemilczeć coś, co mnie wkurza, nawet jeśli pokrywa się to z jakimiś stereotypami.

    Reply
  16. koszyczek
    July 16, 2012 at 15:35 (12 years ago)

    Nie pochodzimy z różnych środowisk w PL, ale faktycznie, nasze środowiska tureckie różnią się diametralnie.

    Reply
  17. koszyczek
    July 16, 2012 at 15:49 (12 years ago)

    PS Do Poznania przyjechałam prosto z 8letniego pobytu w Toronto i trochę się w nim dusiłam. Pracowałam w Poznaniu przez rok. A potem z powrotem do Warszawy.

    Reply
    • Turczynka
      July 17, 2012 at 23:57 (12 years ago)

      komentarze nam poleciały w dwóch zupełnie odmiennych kierunkach, bo połowa dotyczy wychowania a reszta stereotypów, ale pociągnę offtop 😉

      koszyczek, kurde, nie wiem co ma do rzeczy Twój ostatni komentarz (“PS Do Poznania przyjechałam prosto z 8letniego pobytu w Toronto i trochę się w nim dusiłam. Pracowałam w Poznaniu przez rok. A potem z powrotem do Warszawy.”), chcesz mi pokazać, że Poznań jest niedostatecznie “wielkomiejski”? bardzo staram się nie brać do siebie Twoich komentarzy, ale takie teksty trochę mnie wyprowadzają z równowagi, bo nie wiem co dokładnie chcesz nimi osiągnąć. nie podobało Ci się tam, wyjechałaś, spoko. czujesz się lepiej w Warszawie – też spoko. ale co to wszystko ma do rzeczy? moim zdaniem Poznań jest fantastycznym miejscem, w życiu nie zamieniłabym go na Warszawę i gdybym mogła wróciłabym tam już jutro :)

      Reply
  18. marta
    July 16, 2012 at 21:58 (12 years ago)

    Witam,
    Ja nie mam jeszcze swoich dzieci, ale siostra narzeczonego ma dwulatka. Co zauważyłam:
    1. rzadko wychodzą z dzieckiem na dwór, przynajmniej na początku, teraz już częściej
    2. Od maleńkości był karmiony jogurtem:-):-)
    3. Od maleńkości pojony był herbatką
    4. Mięsko mielone a jakże takie jak my jemy, czyli z przyprawami
    5. Kładzie się spać później niż ja :-)
    6.Jadł jakieś takie dziwne kaszki, teściówka mówiła ze to z mąka kukurydziana z mlekiem( nie znam sie, ale widziałam na opakowaniu misir unu i do tego dolewała mleko )
    7. z tego co zauważyłam to nie myją malucha codziennie( !), tylko chyba raz na 3 dni
    8. Od maleńkości pozwalali mu oglądać tv, zwłaszcza reklamy(!!!)

    Ogólnie o dzieciach w Turcji bo nasz malutki jest za malutki na to jeszcze- rodzice sie za bardzo ich wolnym czasem nie przejmuja tzn nie maja jakiś zajęć poza lekcyjnych, latają samopas(!), do późna(!).Chociaż w przypadku mojej szwagierki to mały będzie miał dużo zajęć pozalekcyjnych, bo sama o tym mówiła :-)

    Jeżeli chodzi o bardziej pozytywne rzeczy, które zauważyłam w wypadku dziecka przyszłej mojej szwagierki:
    1. To dziecko dostaje tyle miłości od wszystkich, jest oczkiem w głowie nas wszystkich !!!!!!!!!!
    2. Babcia cały czas go czegoś nowego uczy
    3. Zabawki, które ma są to tzw zabawki edukacyjne
    4. Dbają o małego bardzo, czyli jak tylko coś nie tak to od razu wizyta u doktora. również bardzo pilnują wizyt kontrolnych
    5. Dbają żeby dziecko nie było grube :-)
    6. Jego mama nie pozwala mu jeść słodyczy( choć babcia coś tam zawsze mu da po cichu jak jemy ciasto)
    7. Je dużo owoców i warzyw
    8. Jak marudzi albo ma humory to nie rzucają wszystkiego i nie chodzą na paluszkach
    9. Nie rozpieszczają za bardzo małego
    10. Na pewno będzie chodziło do prywatnych przedszkoli, szkól, pójdzie na studia- będzie bardzo dobrze wykształcone ( tak jak cała rodzina narzeczonego)

    Moja nauczycielka tureckiego Turczynka ma również małe dziecko, jakoś tak 2-3 latka. Jest wzorową,matką. Wychowuje dziecko tak jak ja bym chciała wychowywać moje.

    Oczywiście są również matki, które według mnie masakrycznie pełnią role “matek”, przeważnie są to osoby w biednych, niewykształconych rodzin. A takich rodzin jest niestety bardzo dużo

    Ja planuję urodzić i wychować dziecko w Turcji i liczę na pomoc mojej przyszłej teściowej. Liczę na jej rady,ale oczywiście nie wszystkie ( patrz punkty1-8) :-)
    Myślę że każda z nas wie co jest dla jej dziecka najlepsze i sama będzie decydować jak je wychować,ale pamiętajmy że rodzice naszych tureckich połówek też czasem mogą dać nam dobą rade, bo przecież jakoś wychowali tych naszych mężczyzn że my teraz ich tak kochamy :-) :-)
    Pozdrawiam
    Marta

    Reply
  19. Dalinda
    July 17, 2012 at 11:38 (12 years ago)

    Marta….
    “Myślę że każda z nas wie co jest dla jej dziecka najlepsze i sama będzie decydować jak je wychować,ale pamiętajmy że rodzice naszych tureckich połówek też czasem mogą dać nam dobą rade, bo przecież jakoś wychowali tych naszych mężczyzn że my teraz ich tak kochamy”

    CUDOWNE podsumowanie wszystkich “stereotypów”….. :)
    (swoją drogą, każdy Polak to przecież pijak i złodziej…..)
    Dziwię się, że niektórzy czerpią wiedzę na temat danego kraju z internetu i traktują ją, jako jedyne słuszne źródło informacji….przecież to jest ZAWSZE tylko subiektywna ocena, subiektywne wrażenia i przemyślenia….trochę dystansu :) Dla mnie blogi takie jak ten, to głównie chwile przyjemnej lektury i okazja do poznania różnych opinii na ten sam temat… Opinii!-…nie żelaznych zasad i metod postępowania w określonej sytuacji i kraju oraz niezłomnej oceny społeczeństwa i ich zachowań… Opinii, które są inspiracją do poszukiwania prawdy.
    Pozdrawiam!

    Reply
  20. Marzena
    July 18, 2012 at 00:38 (12 years ago)

    Turczynko ( przepraszam,ze zwracam sie w ten sposob ale nie znam imienia :-) )
    Absolutnie nie kierowalam slow bezposrednio do Ciebie.Bardzo lubie tu zagladac bo tematy ktore poruszasz nie sa mi obce a wrecz bardzo bliskie…Moim komentarzem ,chcialam zwrocic uwage, ze nie nalezy ,, wszystkich wkladac do jednego worka .
    Nie lubie stereotypow ,ogolnien i porownan. Uwazam,ze kazdy kraj to inna kultura,obyczaje i zwyczaje ktore nalezy uszanowac a nie negowac czy krytykowac ( z doswiadczenia wiem. ze to wymaga czasu i dystansu i jest czasami niezmiernie trudne do zaakceptowania…)
    Bardzo serdecznie pozdrawiam MARZENA

    Reply
  21. Luiza
    July 19, 2012 at 18:27 (12 years ago)

    Hejka…
    dzieci rzeczywiscie ida spac pozno… jednakze zalezy to od wychowania. po prostu rodzicom jest tak łatwiej. tesciowa kladla meza spac o godz. 8 wieczorem, czyli tak jak robila moja mama w Polsce.

    Reply
  22. Luiza
    July 19, 2012 at 18:33 (12 years ago)

    co do stadnego wychowania – tez jest wiele szkól. ja jednak widze, że kobiety coraz czesciej nie lubią, jak się ktoś inny wtrąca, nawet jak one robią źle. oczywiscie jak ma się 5 sióstr, trudno jest od nich uciec, więc są tutaj też takie kobiety, co w sumie oddałaby innym dzieciaka, niech sie inni męczą, jak wiedzą lepiej 😀 co do krzyków – mam sąsiadów, u których bawi się 2 małych dzieci i ich wrzaski są niemozliwe. za dawnych czasów w polsce dzieciak dostałby w pupę, lub zamknęłoby się go w pokoju i po sprawie. tutaj nieeeeee…… czeka się, az przestanie się drzeć, lub się z tego śmieją… poruszyłam tę sprawę z sąsiadami… ale grzecznie i bez wyrzutów i co mi powiedzieli? że nie dają z dzieciakami rady, a dzieci nie chcą iść do przedszkola. dzieci są u nich codziennie (w soboty i niedziele też), a rodzice po przyjeżdzie z pracy siedzą do 12 w nocy lub dłużej … oczywiście dzieci nie spią :)

    Reply
  23. Eyen
    July 20, 2012 at 18:40 (12 years ago)

    Czytam Wasze dyskusje, czytam… i wydaje mi się, że kontekst wychowywania dzieci gdziekolwiek jest szerszy węższy zarazem.
    Jedno to rodzina i miejsce zamieszkania. Można trafić wszędzie na różnych teściów i teściowe i jeśli się trafią kiepscy, można próbować ich zmienić, ignorować lub przenieść się “na swoje”. I w Polsce i w Turcji. Podobnie z miejscem zamieszkania – chociaż w Ist Kadikoy i Fatih to zupełnie dwa światy, i jeśli trafisz na taki, w którym sąsiedzi patrzą się jak na ufo, można się przeprowadzić. Podobnie jak w Pl, zupełnie inaczej jest na wsi i mieście, diametralnie mogą się też różnić dwie dzielnice.
    Druga sprawa to szerszy kontekst społeczno-kulturowy w jakim się żyje, np. ten promowany przez media, który dociera do domów niezależnie od miejsca w danym kraju. Tu można się zastanawiać, czy chce się by dziecko wychowywało się podprogowo łapiąc Tarkana, wyniki meczów i przemówienia Erdogana, czy też może Ich Troje, Wojewódzkiego, komentarze o boksie i Tuska.
    Ostatnia kwestia to edukacja. I tu rzeczywiście można i warto porównać pakiety edukacyjne w obu (lub więcej) krajach. Nie każdego stać na szkołę prywatną, a to, co wtłacza się do głów w szkołach państwowych i kształtuje umysł dziecka, może różnić się diametralnie: od śpiewania hymnu przed obrazem Ataturka i lekcji Arabskiego, po naukę o Mieszku I i wybór: religia katolicka vs etyka. Do tego dodać można służbę w wojsku, statystyki bezrobocia i różnice w zatrudnieniu kobiet i mężczyzn – to można rzeczywiście porównać i bez wielkiego “stereotypowania”;)

    Reply
  24. Luiza
    July 22, 2012 at 12:11 (12 years ago)

    @Eyen – jaka jest puenta?

    Reply
  25. Aneta
    July 22, 2012 at 18:42 (12 years ago)

    Jestem mezatka od 10lat rodzina męża mieszka w istanbule ale generalnie pochodzą z diyarbakir. Nigdy nikt ani teściowa ani siostry i kto kolwiek inny z rodziny nie wtracil się mało tego zawsze mnie popierają w rożnych decyzjach. Znajomych dzieci czy to w pl czy w Tr czy w Niemczech zawsze szły o 21 spać bez żadnej dyskusji. Wpadlam zupełnie przypadkowo na twojego bloga i uważam ze z takim nastawieniem do jego rodziny daleko nie zajdziesz musisz mieć świadomość ze Turcy bardzo są związani z rodzina i cenią sobie ich rady. Znam małżeństwa gdzie różnice kulturow religijne i nastawienie wiele popsulo w ich związku. Docieranie się kompromisy trochę czasu zajmą życzę powodzenia.

    Reply
  26. Eyen
    July 23, 2012 at 21:14 (12 years ago)

    puenta jest taka, że jeśli ocenia się i opisuje coś na poziomie lokalnym (moja rodzina, moi sąsiedzi, itp), nie można z tego wyciągać ogólnych ocen (w Turcji/Polsce jest…).
    to, co można ocenić i porównać na poziomie państwowym to np. prawo i to co z niego wynika.
    to oczywiście moja prywatna opinia i puenta;)

    Reply
  27. Luiza
    July 25, 2012 at 17:53 (12 years ago)

    ale my po to tu jesteśmy aby się wymieniać naszymi spostrzeżeniami 😀 jedyne co, to nie możemy generalizować. zgadzam się z przedmówcą :)

    Reply
  28. Eyen
    July 25, 2012 at 18:12 (12 years ago)

    Luiza, no pewnie że tak! I nie oszukujmy się, nic tak nie poprawia czasem humoru jak wygadanie się po polsku w polskim gronie i bez cenzury na lokalnych i ich zwyczaje:P Nie jest łatwo mieszkać w tak różnym kulturowo i językowo kraju i być w mniejszości. Przychodzą takie chwile, że drażni dosłownie wszystko. Ja np. regularnie nie mogę znieść widoku plakatów przedstawiających – dla mnie takich samych – facetów z wąsami. Logiczne? pewnie na swój sposób tak, ale na pewno nie dla wszystkich;)
    A jeśli chodzi o dzieci, to… nie wiem jak u Was, ale dzieci moich sąsiadów w czasie Ramadanu rozgrywają mecze do 1-2 w nocy. Jedna z bramek to drzwi wejściowe mojej klatki. Bez komentarza;)
    pozdrawiam!

    Reply
  29. Luiza
    July 28, 2012 at 11:37 (12 years ago)

    Ohh, mecze 😀 A ja dzieciaki pogoniłam 😀 grały pomiędzy ścianą a moimi oknami. Bez przesady z tą uprzejmością.

    Reply
  30. Magda
    September 8, 2012 at 12:37 (12 years ago)

    Kwestia wychowania dzieci w Turcji to temat rzeka…

    Widziałam różne metody, różne dzieci… Generalnie spotkałam się z przypadkami karmienia 1-miesięcznych maluchów rybą i tym podobnymi wynalazkami. Jedzenie jak dla dorosłego przed ukończeniem pierwszego roku życia jest bardzo częste. Wychodzenie z takim maluszkiem na dwór? Absolutnie, przecież na bank zachoruje (nieważne, że pogoda na dworze idealna: ani za zimno, ani za gorąco). Do tego przesadne ubieranie na cebulkę, kiedy widać że maluch ewidentnie ma potówki i drze się nie dlatego, że jest głodny, tylko że jest mu gorąco, bo dziwnym trafem po rozebraniu, jakoś się uspokaja…

    Uwagi dzieciom zwrócić nie można (problem się często bagatelizuje, bo to przecież dziecko) i stąd często zachowują się jak nie przymierzając – święte krowy. Nie wspomnę o tym, że wielu rodziców nie uczy swoich dzieci przestrzegania MINIMALNYCH ZASAD HIGIENY. Potem są kwiatki typu: zmiana bielizny 2x w tygodniu, używanie wspólnego ręcznika przez kilka osób (!!!), spanie w tym samym ubraniu w którym się chodziło cały dzień, po co myć zęby (co za kretyn wymyślił szczoteczkę i pastę do zębów??), prysznic bierze się tylko… rano. No ale to nic dziwnego, skoro się dzieci od małego przyzwyczaja, że kąpiel można też wziąć raz na 3 dni… Mam też tureckie koleżanki, które dbają o dzieci bardzo, zaczynając od spraw higieny osobistej, na zabawach edukacyjnych kończąc. Ale za to… zamiast np. wygotowania butelek/smoczków itd. lepiej jest dodać domestosa do zmywarki, bo przecież domestos zabija wszystkie zarazki. Widziałam to na własne oczy nie raz i nie dwa i nie tylko w jednym domu…

    Jedna z nich poświęca czas dziecku bawiąc się, ale przed tv z bajkami dla dzieci. Inna zaś, także siedząca w domu z dzieckiem tv nie włącza. Czyta za to książeczki dla dzieci, bawi się z synkiem na macie i propaguje raczej zabawy edukacyjne niż tv.

    Bardzo często widać też, jak dzieci traktują zwierzaki… Mam kota, który lubił wychodzić na balkon i spać na parapecie. Już tego nie robi… Dlaczego? Bo notorycznie dzieci sąsiadów rzucały w niego kamieniami. Co im szkodził kot siedzący na balkonie na Ip?

    Jadę dalej… W Turcji wszyscy strasznie kochają dzieci, świergolą jaki to maluszek jest przesłodki itd. czasem aż do zrzygania (przepraszam za dosadne określenie, ale to jest ono najbardziej trafne w mojej opinii) i dotykają dziecko gdzie popadnie bez względu na to, czy mają czyste ręce, czy nie. Ma to miejsce nie tylko w domu, ale także na ulicy, w sklepie, w restauracji… Dosłownie wszędzie. Wiadomym jest, że malutkie dzieci wkładają rączki do buzi, które już po obmacaniu przez tabun obcych mają mnóstwo różnych zarazków. Wczoraj do tego widziałam faceta, dotykającego paluchem ust takie malucha! Szczerze mówiąc lekko się zagotowałam w tym momencie i widzę, że w tym temacie będę mieć duuuuużo pracy.

    To, co opisałam powyżej, to są moje własne obserwacje po zaledwie kilku letnim pobycie w Turcji. Za chwilę sama będę mamą i wiem, że na kilka powyższych zachowań mam już silną alergię i będę reagować, czy się to komuś spodoba, czy nie. Nie jestem wielbicielką absolutnie sterylnego wychowywania dzieci, bo tak się też nie da i można bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Na hasło KOT, moje tureckie koleżanki i większa część rodziny męża kazała mi kota natychmiast wyrzucić z domu, bo oczywiście zachoruje na toksoplazmozę. Tymczasem wystarczy sobie poczytać o tej chorobie żeby wiedzieć, że zarażenie się od kota wcale nie jest takie częste… O wiele częściej można na to zachorować jedząc np. nieumyte (lub niedokładnie umyte) owoce, warzywa, lub jedząc brudnymi rękoma. A tego też jak zauważyłam w Turcji, mało kto przestrzega…

    Reply
  31. wredna.baba
    September 8, 2012 at 16:16 (12 years ago)

    Do Koszyczek:
    Kolejny raz oskarżasz Turczynkę o powielanie stereotypów i uogólnianie.
    Zastanawiam się ile rodzin znasz w Turcji. Domyślam się, że niewiele, a jeśli już to w Stambule.
    Wyobraź sobie, że ja znam bardzo dużo rodzin zarówno ze Stambułu, jak i ze wschodu Turcji i mogę się podpisać pod postami Turczynki obiema rękami.
    Zresztą jestem poniekąd członkinią tureckiej, bardzo licznej rodziny i poznałam temat ‘od kuchni’.

    Radzę, koszyczku, nie wypowiadać się na tematy, o których nie masz bladego pojęcia. Można się tylko ośmieszyć.

    Reply
  32. koszyczek
    September 8, 2012 at 19:46 (12 years ago)

    Wredna Babo, już raz wyciągnęłaś złe wnioski na temat mojego pobytu w Turcji, teraz drugi. Czekam na hat trick.

    Reply
  33. wredna.baba
    September 8, 2012 at 20:36 (12 years ago)

    Drogi koszyczku :)

    Wyjdź za Turka z tradycyjnej rodziny, zamieszkaj w Turcji i powij dzieci, to pogadamy 😉

    A co do opinii samych Turków, która jest dla Ciebie tak cenna… Znasz określenie ‘pembe yalan’?

    Reply
  34. koszyczek
    September 8, 2012 at 23:31 (12 years ago)

    Wredna Babo,

    wyjdź poza ramy swojej tradycyjnej rodziny, to może zobaczysz (jeżeli zechcesz), że jest też inna Turcja. I nie zakładaj, że cokolwiek wiesz o moim życiu i doświadczeniach w Turcji.

    Nadal testujesz moją znajomość tureckiego… A znasz “źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz”?

    I postaram się jeszcze raz podsumować co chcę powiedzieć:
    1. Nie twierdzę, że to co tutaj opisujecie jest nieprawdziwe.
    2. Twierdzę, że opisujecie Turcję jaką znacie bez uwzględnienia innej rzeczywistości.
    3. Wyrażam swoją opinię, że mimo tych kilkanastu osób przytakujących sobie nawzajem w komentarzach nie oznacza, że tak właśnie jest w całej Turcji.
    4. Czytam co i jak niektóre osoby mówią o Turkach i zastanawiam się co one tutaj robią.

    Reply
    • Turczynka
      September 9, 2012 at 12:19 (12 years ago)

      “2. Twierdzę, że opisujecie Turcję jaką znacie bez uwzględnienia innej rzeczywistości.” – no ba! tak jak już Ci kiedyś pisałam – nie mam zamiaru ani ambicji tworzenia przewodnika czy encyklopedii, więc dlaczego mam pisać o czymś, czego nie znam, nie widziałam…? to by była dopiero bzdura :) żyję sobie tutaj od około dwóch lat, obserwuję Turcję od ponad czterech i piszę o tym, co się dzieje dookoła mnie, w Stambule – niektóre rzeczy są uniwersalne, niektóre nie i fajnie jest o tym rozmawiać

      “3. Wyrażam swoją opinię, że mimo tych kilkanastu osób przytakujących sobie nawzajem w komentarzach nie oznacza, że tak właśnie jest w całej Turcji.” – skoro jest kilkanaście osób, które się ze sobą zgadzają, to może coś jest na rzeczy i jednak to Ty powinnaś spróbować spojrzeć na otaczającą Ciebie rzeczywistość z innej perspektywy? nie twierdzę, że Twoje obserwacje są złe, ale skoro kilkanaście osób marudzi na powiedzmy trzepanie dywanów przez okna i balkony, to może nie ma sensu upieranie się, że “uogólniamy i tworzymy stereotypy”, bo TAK JEST i nasze uczucia wobec Turcji nie mają nic do rzeczy? czytałam na Twoim blogu kiedyś coś o tym, jak musisz odpędzać się od taksówkarzy, bo namolni, bo nawet jak dajesz znak, że nie potrzebujesz podwózki to oni mrugają Ci światłami itd. – mnie się nigdy nic takiego nie zdarzyło, czy to znaczy, że Ty kłamiesz? nie – nawet mieszkając w tym samym mieście trafiamy na zupełnie inne sytuacje, innych ludzi, inne mentalności i dopiero poskładanie ich wszystkich do kupy daje szerszy obraz rzeczywistości

      a co do tego JAK mówimy o Turcji – ile tutaj teraz jesteś, rok? ja miałam swój pierwszy poważny kryzys turecki właśnie po około roku pobytu, wkurzało mnie wszystko – ale tak samo wkurzałby mnie Gdańsk, Berlin czy Paryż, po prostu miałam dość inności i chciałam wrócić do domu. myślę, że większość z nas przechodziła taki okres i czasami to wraca, czasami pojedyncze sytuacje tak wkurzają, że ma się ochotę trzasnąć drzwiami i nie wracać

      ale każda z nas podjęła w pewnym momencie decyzje, że chce się z Turcją na jakiś czas związać i dlatego tu jesteśmy

      czy wszyscy Polacy w Polsce narzekający na rząd, pogodę, brud na ulicy itd. też powinni się Twoim zdaniem stamtąd wynieść bo “co oni tam robią” w takim razie? czasem nie mamy wyboru, czasem ponosimy konsekwencje swoich wyborów i czasem marudzenie i czepianie się jest sposobem na radzenie sobie z rzeczywistością, która rzadko jest różowa

      Reply
  35. Magda
    September 9, 2012 at 09:04 (12 years ago)

    Koszyczku, czytając Twoje komentarze można z powodzeniem wywnioskować, że Turcja to raj objawiony na ziemi, a Turcy i tureckie społeczeństwo jest nieomal bez skazy. Wyobraź sobie, że tak niestety nie jest. Tutejsza kultura to inny niż znany nam z rodzimego podwórka kod kulturowy i co być nie powiedziała, to tego nie zmienisz. Inny nie znaczy zły oczywiście, ale takich Turków, którzy faktycznie są “inni” (czyli powiedzmy podobni do “nas”) jest stosunkowo niewielka grupka.

    Poza tym, widzę, że Twoja wiedza o Turcji jest wyjątkowo rozległa. 😉 Z pewnością mieszkałaś w każdym zakątku Turcji, wśród różnych ludzi i znasz język (wraz z lokalnym slangiem) na tyle, żeby wszystko zrozumieć, tak? 😉 Niestety ta teza jest nieco grubymi nićmi szyta, ponieważ Turcja jest bardzo różnorodna i nie da się stwierdzić, że wszędzie jest tak samo, albo, że tak nie jest. Nie wiem skąd Ty czerpiesz swoją wiedzę, ale ja i kilkadziesiąt innych osób z lokalnej (i nie tylko) Polonii, wymieniamy się doświadczeniami i informacjami z różnych miejsc w Turcji. Chyba nie muszę dodawać, że są to doświadczenia obcokrajowców i siłą rzeczy opisy takiej Turcji, jak my – duża grupa obcokrajowców ją widzi. Opisy Turków są w tym momencie absolutnie różne i średnio się mają do tematu, bo znając ich nacjonalizm, to wszystko co tureckie jest absolutnie najlepsze i nie podlega żadnej dyskusji. Mało tego, przebywając tylko w tureckim towarzystwie masz znikomą szansę zobaczenia pewnych absurdów.

    Zwiąż się z jakimkolwiek Turkiem, wytrzymaj w związku (zalegalizowanym) 2-3 lata i wtedy powiedz, że nie widzisz żadnych różnic i nie masz żadnych kłopotów na tle różnic kulturowych czy mentalnych (szczerze Ci wtedy pogratuluję). O religii nawet nie wspomnę, bo to nie na temat. To, że się takie różnice widzi i je komentuje na blogach nie oznacza automatycznie potępiania czy twierdzenia, że cała nacja Turków jest taka i owaka.

    Pisząc o powielaniu stereotypów tym samym twierdzisz, że to co inni piszą jest nieprawdą i utrwalaniem negatywnego wizerunku danej grupy.

    Co takiego i jak dziewczyny napisały o Turkach, że się tak zbulwersowałaś? Żadna wszak nie napisała informacji rodem z programu pani Drzyzgi, tudzież SE. Nie ma nic z tych rzeczy… Nikt nie napisał, że jest przetrzymywany w domu, zmuszany do tego i tamtego (w tym konwersji), że są zabierane dzieci, że się jest całkowicie zależnym od pana i władcy, który ma jeszcze 3 inne żony bijącego w dodatku, z powodu za słonej zupy…

    Reply
  36. born in the prl
    October 5, 2012 at 15:17 (12 years ago)

    Nie byłem nigdy w Turcji, ale mój proces wychowawczy zaczęty w rozkwicie lat 80tych w Polsce obfitował w większość zjawisk wspomnianych powyżej i ocenionych jako karygodne albo wręcz patologiczne:) – i mam wrażenie, że większość z nas ma podobne doświadczenia.
    Dla mnie Twój wpis wygląda jakbyś dorastała w zupełnie innym otoczeniu, co więcej jakbyś sądziła że takie warunki wyraźnie szkodzą wychowaniu (ciekawe, że w takich warunkach uchował się Twój wybraniec;))

    Reply
    • Turczynka
      October 5, 2012 at 22:17 (12 years ago)

      masz prawo mieć inne zdanie i to co dla mnie jest patologią albo czymś karygodnym dla Ciebie może być normą :) ja się wychowywałam na podwórkach i ulicach, biegając z dzieciakami i goniąc koty (w celu zaopiekowania się nimi a nie maltretowania) i nie twierdzę, że miałam sterylne, idealne dzieciństwo – to mnie też tutaj nie bulwersuje :) ale inne rzeczy, a raczej podejście do tematu wychowania i opiekowania się dziećmi, zwłaszcza malutkimi mnie poraża, bo ja nie dostawałam pikantnych potraw mięsnych zanim wyrosły mi zęby, kawy nie piłam chyba do 17 urodzin, a tutaj dwulatek na moich oczach jest pojony czymś w rodzaju espresso :)

      nie wiem co do tego ma to w jakich warunkach wychowany został mój chłopak :) pewnie w takich samych, ale ja nigdzie nie twierdzę, że z tych dzieci wyrosną jacyś dziwni ludzie, po prostu nie zgadzam się z pewnymi modelami i pewnymi poglądami tutaj :)

      ale wszystkich rozumów nie zjadłam, ba! nie mam dzieci, więc wielu rzeczy nie rozumiem, dzielę się po prostu swoimi spostrzeżeniami i zapuszczam temat do dyskusji :)

      Reply
  37. M
    November 1, 2012 at 10:45 (12 years ago)

    Na poczatek zaznaczee ze moj maz pochodzi z bosniackiej rodziny, jego rodzice bedac dziecmi tu sie przeprowadzili do stambul. Co do wtracania w sprawach wychwywania dzieci nie wiem bo nie mamy dzieci ale siostra mojego meza ma 8 miesiecznego syna i jej mama (moja tesniowa)wtraca sie we wszystko. Ale ogolnie szwagierka nie ma swojego zdania i sama o wszystko pyta mame , o kazda najdrobniejsza rzecz a nawet sama nie kapie dziecka bo sie boi, wiec w sumie moze mama wtraca sie widzac niezaradnosc corki. Siostra meza przychodzi do mamy codziennie siedza prawie dzien w dzien w salonie lub kuchni dziecko nie wychodzilo na dwor do 6 miesiaca a teraz tylko na 10 min w welnianej czapce we wrzesniu tu w turcji, paznokcie pierwszy raz mu obciely w 6 miesiacu zycia (jak mial je juz dluzsze od moich) przegrzewaja go trzymaja w domu dziecina biedna spocona mokra, nie klada go na brzuszku nie raczkuje nie siedzi sam jeszcze, od 6 mies zycia wsadzaja go do chodzika w ktorym jest prawie caly czas oprocz spania, nozki mu sie placza uginaja brzuszkiem naciska na plastikowy stelaz od czego odrazu wymiotuje a na moja uwage ze “od tego nacisku on wymiotuje” szwagierka na to: “to co mam zrobic?”

    Reply
  38. elli
    January 16, 2013 at 04:19 (12 years ago)

    OGÓLNIE JAK DLA MNIE MAKABRA Z WYCHOWANIEM DZIECI W TURCJI—MIESZKAŁĄM TAM PARE LAT Z MOIM TERAZNIEJSZYM MĘŻEM JESZCZE BEZ DZIECKA-TERAZ MAMY SYNKA I JEDYNE CO MOGĘ POWIEDZIEC TO TO,ŻE ONI SA PO PROSTU GŁUPI W WIELU SPRAWACH JAK MYŚLENIE,ZACHOWANIE ,I DBANIE O DZIECI —DL MNIE TO TEMAT RZEKA -WIDZIAŁAM DUUUUUUUUUUUUŻO ZACHOWAN NA PŁASZCZYŻNIE RODZIC-DZIECKO ,LUB TEŚCIOWA-WNUK ITD ORAZ PRZEZYŁAM TEZ PARE MOMENTÓW KTÓRE DOPROWADZIŁY MNIE JEŚLI NIE DO SZŁU TO PRZYNAJMNIEJ SZOKU–NP.TE SCIOWA DOWIEDZIAWSZY SIE TELEFONICZNIE,ZE NASZ SYN BĘDZIE MIAŁ OPERACJE POD NARKOZĄ W WIEKU 11 MIESIĘCY POWIEDZIAŁA ;;BIR SEY DEGIL”’W WOLNYM TŁUMACZENIU ”TO NIC”OD TEGO MOMENTU NIE MAM KOMPLETNIE OCHOTY ANI TAM JECHAC -DZWONIC TO WOGÓLE ,PO PROSTU MAM ICH GDZIEŚ
    BANDA KRETYNÓW KTÓRZY DODATKOWO MYJĄ WSZYSTKO WYBIELACZEM -NAWET TALERZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Reply
  39. Magda
    February 3, 2013 at 21:36 (11 years ago)

    Dla mnie tekst nie jest przesadzony. Po prostu wybrane fragmenty z życia Turków. Dzieci chodzą późno spać i jedzą byle co. Co ja mogę dodać? Żółta chustka nad łóżkiem noworodka na żółtaczkę, poprzypinane do dzieci “boncuk” i podobne na odstraszenie złych spojrzeń (tacy zabobonni muzułmanie), nie podtrzymują główek, co mnie osobiście przeraża, ciasno owijane i wiecznie przegrzane maluchy. Do tego chłopcy są strasznie rozpieszczani, a autorytet rodziców podważany przez dziadków. Moja teściowa mnie straszy, że jak urodzę, to przyjedzie się opiekować mną, domem i dzieckiem (tak mnie bardzo kocha). Bardzo chcę mieć dzieci, ale to miejsce mnie przeraża!

    Reply
  40. Bershan
    February 7, 2013 at 23:54 (11 years ago)

    Wprawdzie nie mieszkam w Turcji, tylko w Berlinie, ale mieszka tutaj tez prawie cala rodzina mojego meza – takze jego rodzice. Tesciowa zaczela sie wtracac jeszcze jak bylam w ciazy, uczyla co powinnam jesc, a czego nie itd. Uwazam ze odzywialam sie zdrowo rowniez bez jej porad. Czasem byla oburzona ze nie jadlam czegos co “specjalnie dla mnie ugotowala”, niestety ja nie przepadam za bardzo za turecka kuchnia, a ona mowila ze musze – bo to dla dziecka…
    Kiedy maly sie urodzil siedziala calymi dniami w szpitalu i dzialala mi na nerwy. Chciala wszystko przy nim robic ( i robila bo ja lezalam po cesarskim cieciu) tak jak ona uwazala za sluszne, a ze nie potrafi zbyt dobrze po niemiecku, a ja po turecku to nie za bardzo rozumiala moje sprzeciwy. Czwartego dnia rozplakalam sie, i powiedzialam pielegniarce ze mam dosc a ona wyprosila wszystkich ( tesciowa przychodzila z jej sasiadkami i kolezankami) i zawiesila na drzwiach kartke z zakazem odwiedzin. Poprosilam tez meza aby jej wytlumaczyl ze to moje dziecko i ze bede robila wszystko tak jak ja chce, a nie jak ona sobie tego zyczy. Wtedy chyba sie obrazila, bo przez miesiac nas nie odwiedzala ( do tej pory przychodzi raz na miesiac – co jest mi na reke, my oczywiscie odwiedzamy ja czesciej).
    Kiedy tydzien po porodzie wyszlam z malym na spacer, cala rodzina byla oburzona – bo przeciez powinnam 40 dni siedziec z nim w domu, a poza tym nie ubralam mu w sierpniu rajstopek i sweterkow ktore tesciowa robila na drutach juz jak bylam w ciazy!
    Dzisiaj tesciowa nadal probuje sie wtracac, ale ja sie nie daje. Kiedy ich odwiedzamy i zbliza sie wieczor, ubieram malego i najpozniej o 18 wychodzimy, bo maly o 20 idzie spac. Moj maz i jego rodzenstwo nie mialo zadnego rytmu, mogli chodzic spac kiedy chcieli – przeciez to dzieci.
    No i za kazdym razem chce go karmic jakimis zupkami i jej tureckimi potrawami na co ja nie pozwalam…
    Trzeba poprostu postawic granice – i trzymac sie swoich warunkow. Czasem jest mi ciezko powiedziec nie, ale mysle wtedy o moim dziecku i jest mi obojetne czy tesciowa sie obrazi lub bedzie jej przykro.
    Nie uwazam ze ona zle wychowala swoje dzieci, wszystkie sa kulturalne, grzeczne i wykszalcone, ale ona miala swoja piatke – a to moje dziecko i moje zadanie je wychowac.
    Mam tez szczescie ze maz zazwyczaj staje po mojej stronie, to bardzo wazne.

    Reply

Odpowiedz