Bycie zgraną polsko-turecką drużyną

komentarze (12) do Bycie zgraną polsko-turecką drużyną

  1. Gabi
    August 23, 2013 at 23:56 (9 years ago)

    Ja z moim G dalej się kłócimy, o nawet najzwyklejsze pierdoły, ale zwykle takie małe spory kończymy bardzo szybko. Zdarzyły się nam chyba z 4 dość poważne kłótnie (jesteśmy razem około 1 rok i 2 miesiące). Nie odzywaliśmy się do siebie, albo krzyczeliśmy, ja ryczałam (zawsze tak mam :D) ale gdy dochodziło między nami już do tego momentu w kłótni, że zaczynaliśmy rozmowe o tym, iż może to wszystko bez sensu… wtedy wzmagały się w nas takie uczucia że wpadaliśmy sobie dosłownie w ramiona :). I oczywiście przepraszaliśmy się z kilkaset razy. Czasami zdarza mi się strzelać “focha” tak na prawdę bez powodu, bo mogłabym mu tylko zwrócić uwagę, ale taki mój urok. :) Jednak muszę przyznać, że w jednej kłótni sprawiłam mu na prawdę ogromną przykrość, czego on sam nie mógł nawet ukryć przedemną. I jakoś nie mogę sobie do teraz wybaczyć, że puściły mi wtedy hamulce. A kłócimy się o wszystko, o kulturę, język, zachowanie, ktoś coś powiedział no i zazdrość. :) Pozdrawiam

    Reply
  2. Anonymous
    August 24, 2013 at 02:17 (9 years ago)

    Hej, ja jestem chyba jeszcze na takim etapie związku, że mało kiedy dochodzi do kutni :) Sama jestem bezkonfliktowa i raczej większość decyzji pozostawiam mojemu chłopakowi i jeszcze nigdy się na tym nie “przejechałam” :) Zobaczymy jak to będzie dalej, na razie spędzam wakacje w Ankarze i jest cudownie pod każdym względem.

    Reply
  3. martina
    August 26, 2013 at 12:45 (9 years ago)

    Witam, podczytuję blog z rosnącą ciekawością. Zazdroszczę po cichu życia w tak pięknym kraju, słońca, klimatu. Mnie to tylko dotyczy w okresie wakacyjnym:) Podziwiam też za zwykłą babską odwagę związaną z próbą łączenia dwóch tak odległych kultur. Kiedy analizuję niektóre wpisy, dopiero oczy mi się otwierają na to jakie gafy popełniałam:)

    Reply
  4. martina
    August 26, 2013 at 12:51 (9 years ago)

    Mam pytanie, może nie koniecznie w temacie powyższego postu, ale zastanawia mnie jedna kwestia. Mam kontakt z facetem z Turcji, rozmawiamy, piszemy itd. Bardzo ostrożnie, bez zbędnych deklaracji. Ja mam dziecko, które wychowuję sama i on o tym wie. Twierdzi, że nie ma z tym problemu. Wydaje mi się to jednak dziwne, patrząc na ich kulturę, zasady…Znacie podejście do tematu w tej kwestii?

    Reply
    • Turczynka
      August 26, 2013 at 13:28 (9 years ago)

      martina, dzięki za miłe słowa! :)
      a w temacie facet vs. dziecko to wszystko (jak zawsze) zależy :) zależy od faceta, od tego skąd jest i z jakiej rodziny pochodzi, często od wykształcenia i światopoglądu… ja osobiście nie widzę powodu, dla którego koleś miałby kłamać w kwestii tego, czy Twoje dziecko to dla niego problem czy też nie, ale oczywiście bądź czujna, bo zdarzają się takie przypadki, w których facet przecierpi wszystko, byle tylko dostać się do Europy 😉 to wyjątki, wiadomo, ale warto o tym wiedzieć i pamiętać :) rozmawiajcie, spotykajcie się (jeśli możecie) i sama zobaczysz jak jest :)

      Reply
  5. Anonymous
    August 28, 2013 at 13:03 (9 years ago)

    Martina, ja znam, z autopsji. Mój mąż jest Turkiem, gdy ponad 3 lata temu poznalismy się ( w Polsce) ja samotnie wychowywałam 1,5 rocznego wtedy chłopca. Nasz związek był dość burzliwy, gdyż 2 lata na odległość dały nam się we znaki, a będąc tak daleko od siebie i widujac się raz na kilka miesięcy jest ciężko. Kłótnie były dość często, wyobraźnia działała tak, że obawiałam się co to będzie gdy zamieszkamy razem…. Decyzja o jego zamieszkaniu w Polsce z NAMI, w naszym mieszkaniu, które traktowałam jako twierdze mojego syna nie była prosta, dla niego, ale również dla mnie. Miałam wiele obaw, jednak wielka miłość jaka nas połączyła oraz przyjaźń w rezultacie sprawiły, że jesteśmy rodziną. Mój mąż kocha mojego syna nad życie, czasami zastanawiam się kogo bardziej :) mnie czy jego :)

    Reply
  6. pati
    August 28, 2013 at 13:04 (9 years ago)

    Każdej samotnie wychowujacej matce życze z całego serca aby spotkały mężczyznę jakiego ja spotkałam. POWODZENIA.

    Reply
  7. martina
    August 28, 2013 at 16:32 (9 years ago)

    dzięki dziewczyny za pocieszające odpowiedzi. Choć u mnie umrze chyba wszystko śmiercią naturalną:) W życiu nie sądziłam, że JA taka rozsądna, trzeźwo patrząca na życie będę bohaterką romansu wakacyjnego. Zawsze będąc na wakacjach w T. porażałam wzrokiem tamtejszych facetów, że oprócz “hello”, nie padały inne propozycje:D A tu proszę bardzo…Jednak jest kilka kwestii nie wyjaśnionych, np. głucha cisza na pytania o trudne tematy, unikanie opowiadania o sobie, swoim życiu. Nie rokuje to dobrze, ale…wspomnienia też są fajne.

    Reply
  8. martina
    August 28, 2013 at 16:34 (9 years ago)

    i jeszcze jedno, mam wrażenie że Turcy non stop siedzą w knajpach, temat ważny to polityka i piłka nożna, obrażają się też chyba szybko:D Z tych wspomnianych knajp robią sobie “naturalne” foty, po czym meldują się wszem i wobec na FB:))))))))) OMG:D

    Reply
  9. RodzynkiSultanskie
    September 4, 2013 at 22:04 (9 years ago)

    O, a ja właśnie przygarnęłam dwa koty i nazwaliśmy je Raki i Balik :)

    Reply
  10. Margharitta
    September 5, 2013 at 13:06 (9 years ago)

    Dziewczyny, czytam bloga namietnie od kilku dni poniewaz tez mam “pewne” relacje z jednym Turkiem i sama nie wiem co mam robic dlatego napisze to tutaj moze bedziecie mogly posluzyc mi rada. Otoz bylam na wakajcach z mama i siostra w Turcji i tam poznalam mojego S. Pracowal w hotelu jako brman (i wiem, ze pewnie uslysze, ze nie traktuje mnie powaznie tylko jak kolejna turystke itd, ale to nie prawda), spotykalismy sie przez 2 tyg praktycznie codziennie po jego pracy, czyli w godzinach nocnych. Pierwszym probleme jest to, ze w PL mam narzeczonego, z ktorym mieszkam i on o niczym nie wie, natomiast mojemu S powiedzialam prawde, ze w Polsce czeka na mnie inny mezczyzna, po czym ujzalam strasznie smutne oczy i obiecalam, ze po powrocie zakoncze swoj polski zwiazek. Przyznam ze sama myslalam, iz mina 2 tyg, ja bede dobrze sie bawic, on tez a pozniej kazde wroci do swojego zycia i nikt nie bedzie plakal. Ale wrocilam do Polski i utrzymujemy kontakt FB nadal i nie moge przestac myslec o nim. Ciagle mnie pyta kiedy do niego przyjade, chce mi wyslac pieniadze na bilet na samolot, a ja nie moge zapomniec jego usmiechu. Czasami zdarza mi sie plakac, ciezko mi to ukryc przed narzeczonym, ktory nie jest niczego swiadomy i nie wie o co chodzi, kiedy ja sie tak zachowuje. Nie wiem zaczynam sie zastanawiac czy sie nie zakochałam w tym Turku, czy jestem poprostu ciagle pod wrazeniem atmosfery, hotelu, beztroski, wakacji, wakacyjnego romansu itd. Zastanawiam sie co by bylo gdybym jednak zrobila tak jak obiecala i zakonczyla swoj polsi zwiazek i pojechala tam do niego? A co mialabym tam robic? Nie znam tureckiego chociaz przyznam jestem coraz bardziej zafascynowana wszystkim co wiaze sie z Turcja i zaczynam po malu sie tego bac :/. Skonczylam w Posce takie studia, po ktorych w Turcji raczej ciezko mi bedzie znalezc jakas prace. Jak pojade tam do niego to gdzie i jak bede mieszkac? skad wezme pieniadze na podstawowe wydatki jakie ma kazda dziewczyna? Powiem jeszcze tylko tyle, ze moj Turek mieszka z rodzicami i z siostra i pracuje w kurorcie w hotelu jako barman w sezonie a po sezonie chyba nigdzie nie pracuje, w kazdym razie wydaje mi sie, ze nie zarabia jakichs strasznych kokosow wiec tym bardziej czuje opor, zeby jeszcze swoja osoba obciazac go finansowo. Gdybym sie w koncu zdecydowala na tak radykalna zmiane swojego zycie… czego sama jeszcze nie jestem pewna, mam tyle pytan i watpliwosci, mojego obecnego narzeczonego Polaka tez chyba daze uczuciem, sama juz nie wiem, mam okropny metlik w glowie a nie chce nikogo oszukiwać… Pomozcie, moze ktoras z Was byla w podobnej sytuacji, albo… cokolwiek…

    Reply
  11. Margharitta
    September 5, 2013 at 13:18 (9 years ago)

    Moge dodac jeszcze, ze na wakacjach, moj S mial jeden dzien wolny i bardzo chcial zabrac mnie do kawiarni, zebym poznala jego rodzicow, ja jednak wystraszylam sie tego troche i sie jakos wykrecilam, myslicie, ze gdyby nie myslal o mnie powaznie chcialby przedstawiac mnie rodzicom?

    Reply

Odpowiedz