Po 7 miesiącach w Polsce

Myślałam, że napiszę o tym wszystkim w jakąś bardziej zgrabną rocznicę naszej przeprowadzki, powiedzmy po pół roku lub po roku, ale niech będzie 7 miesięcy. Ostatnio dużo osób pyta nas jak się nam żyje w Polsce, czy jesteśmy zadowoleni z tej decyzji, czy nie żałujemy i generalnie – jak tam u nas, więc pomyślałam, że opowiem Wam dzisiaj o naszych wrażeniach związanych z przeprowadzką znad Bosforu nad Wartę.

turek w europie

1. Mieszkanie

Jak większość z Was pewnie wie w Stambule mieszkaliśmy w trójkę w jednym mieszkaniu – H., jego mama i ja. Moja już-teściowa jest naprawdę kochaną, bezproblemową osobą, ale taki układ nie jest idealny i po pewnym czasie wkurzało mnie wszystko – to w jaki sposób trzyma ona masło w lodówce albo to, że nie wyciera rąk po ich umyciu i potem woda kapie na świeżo przeze mnie umytą podłogę. Brzmi banalnie, ale o ile naszym ukochanym jesteśmy w stanie wiele wybaczyć, to ta miłość i wyrozumiałość nie rozciąga się już na teściowe. Teraz mieszkamy sami i chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że od razu czujemy się swobodniej. Ważna sprawa to też to, że za pieniądze, które teraz wydajemy co miesiąc na mieszkanie w Stambule na pewno nie znaleźlibyśmy niczego podobnego.

2. Okolica

Kavacık (po azjatyckiej stronie tuż przy drugim moście) nie był najgorszym miejscem do mieszkania w Stambule. Bardzo to miejsce doceniałam, bo autobusy stamtąd jeździły praktycznie w każdym kierunku, ale bardzo denerwowało mnie to, że nie do końca były tam miejsca, w które mogliśmy sobie pójść na spacer. Jedna długa, zatłoczona ulica, jeden park, do którego nie zawsze chciało nam się chodzić i tyle. Teraz prawie pod domem mamy las, kiedy wychodzimy na spacer wieczorem mam wrażenie, że jestem nad morzem, bo zapachy są podobne (rozgrzany piasek i igły sosnowe, świetna sprawa!), jeśli nie mamy ochoty na las możemy sobie pójść na spacer po kampusie uniwersyteckim (wieczorami poza ludźmi na rolkach i rowerach prawie nikogo tam nie ma), 10 minut od domu mamy basen, z okna widzimy pętlę tramwajową (w centrum Poznania jesteśmy w 16 minut). Cisza, spokój, stosunkowo świeże powietrze – dla mnie bajka.

3. Aktywności różne, różniste

Przed wyjazdem do Stambułu uwielbiałam jeździć na rowerze, często chodziłam z rodziną na basen, spotykałam się ze znajomymi na piwo i to tych rzeczy najbardziej brakowało mi w Turcji. Piwo drogie, poza tym ludzie porozrzucani po całym mieście (a czasem znaczy to, że ode mnie do kogoś z kim chce się spotkać jest dobre 60 km), więc ciężko to logistycznie ogarnąć, zwłaszcza jeśli mieliśmy ochotę na jakieś spontaniczne spotkanie. Baseny drogie, trzeba wykupić od razu karnet na milion lat (no dobra, na parę miesięcy). Ponoć są jakieś darmowe na które wystarczy się zapisać, ale w mojej okolicy niestety takiego basenu nie znalazłam. O rowerze nawet nie myślałam, bo po pierwsze górki by mnie wykończyły, a po drugie dostałabym zawału na pierwszym skrzyżowaniu. Teraz basen mamy na osiedlu, na którym mieszkamy, pojedyncze wejście to 10 zł, H. jest pod wrażeniem, że lekcje pływania nie mają zaporowych cen (już się zapisał), że są bajery w stylu aqua aerobiku (12 zł), że można ot tak wejść i korzystać. Wypożyczalnia rowerów – całe 2,50 zł za godzinę, a okolica zachęca do wycieczek. No i fakt, że w każdej chwili możemy pojechać za granicę – H. jest informatykiem i kiedy zarezerwował sobie bilet na konferencję w Berlinie w październiku widziałam, że jest to dla niego nowość – ot tak, bez wiz, bez papierków, bez stresu może zaplanować wyjazd do innego kraju z dnia na dzień. W tym roku w październiku też z tego na pewno skorzysta.

4. Jedzenie

Kiedy dopadała mnie w Turcji latem ochota na zimne jabłkowe albo żurawinowe piwo, albo przynajmniej piwo z sokiem to aż płakać mi się chciało. Był przez pewien czas cytrynowy Efes (wcale nie był cytrynowy…), ale potem chyba zniknął, bo nigdzie go nie mogłam znaleźć. Nie mówiąc już o kiełbaskach, wędlinie, serze białym i żółtym i milionie innych drobiazgów. W Polsce są sklepy arabskie i tureckie, więc są oliwki, feta jest i mojemu H. to starcza, jest soczewica zielona i czerwona, jest ciecierzyca, herbatę kupiłam bez problemu na Allegro (czajniczek miałam już wcześniej), lubię piec, więc wypróbowaliśmy już przepis na poğaçę i simita, u znajomych jedliśmy pide, w Makro znaleźliśmy cudowny kebab, okazało się, że z dużej papryki wychodzi bardzo fajna dolma, znalazłam fajny ryż do pilavu, ayran i porządny jogurt więc jak H. ma parcie na coś tureckiego to zazwyczaj nie ma problemu, żeby znaleźć do tego składniki. Świeżych tureckich fig nic mi wprawdzie nie zastąpi, ale poza tym tragedii nie ma. Poza tym H. jest zaskoczony liczbą różnego rodzaju “tematycznych” restauracji i knajpek – są miejsca, gdzie kelnerki są przebrane w jakieś średniowieczne ciuchy, są miejsca, gdzie dziewczyny wyglądają jakby właśnie wróciły z plaży, jest mnóstwo chińskich, japońskich, meksykańskich, greckich, włoskich, tajskich miejsc, restauracji tylko z naleśnikami albo pierogami i to wszystko też jest dla H. nowością i czymś nowym i ciekawym. H. oszalał też na punkcie zdrowej i ekologicznej żywności i kiedy dowiedział się, że mamy w sklepie wybór jajek z różnymi numerkami i o co tak właściwie chodzi z tymi jajkami 0, 1, 2 i 3 stwierdził, że od teraz kupujemy tylko zerówki albo jedynki. Przy półce z chlebem to samo – mój Turek porzucił biały chleb na rzecz dobrego, żytniego chleba na zakwasie, zamiast białego cukru mamy cukier trzcinowy i ksylitol, w lodówce obok mleka stoi mleko ryżowe i kokosowe, obok oliwy olej kokosowy, na stole trzy rodzaje wody mineralnej (a nie źródlanej), w szafce obok bulguru przywiezionego przez już-teściową kasza gryczana, jaglana i pęczak. Mamy wybór, a wszystkie rzeczy, których chcemy wypróbować są stosunkowo tanie i łatwo dostępne. H. zaskakuje tylko to ilu jest pijanych ludzi na ulicach, ale widzi, że większość z nich to niegroźni, bełkoczący panowie, którzy najwyżej poproszą o kilka złotych na kolejne piwo. Dziwi go to (nazywa tych panów “walking dead”), ale chyba się do tego powoli przyzwyczaja.

5. Język

Kiedy już nauczyłam się tureckiego mogłam iść w miasto bez obaw, bo wiedziałam, że z każdym wszędzie się dogadam. Wcześniej szlag mnie trafiał, że nikt w Stambule nie mówił po angielsku (nie liczę sprzedawców na Grand Bazaarze, bo rzadko tam chodziłam 😉 ). H. nie zna jeszcze polskiego, ale sama jestem zaskoczona tym, jak łatwo da się w Poznaniu funkcjonować tylko z angielskim – H. dogaduje się z właścicielem naszego mieszkania, listonoszem, co drugim sprzedawcą w sklepie, lekarzem, kelnerem i swoim trenerem pływania. Nadal mam taki odruch, który każe mi z nim wszędzie iść i wszędzie za niego mówić, ale coraz częściej okazuje się, że jestem do niczego niepotrzebna (chlip…).

6. Praca

Ja nadal nie mam pracy i jest to temat rzeka, ale warto podkreślić to, że w Turcji nie miałam pozwolenia na pracę (i nawet teraz jako żona miałabym z tym pod górkę), H. dostał pozwolenie na pobyt i na pracę na dwa lata. Samo szukanie pracy dla niego nie było dla nas problemem – H. jest programistą i pracuje od prawie roku na odległość dla firmy w Dubaju, więc niestety nie wiem zbyt wiele na temat szukania pracy dla Turka w Polsce. Na pewno nie jest łatwo, ale przynajmniej kwestie formalne są o wiele prostsze niż dla nas w Turcji.

Nie chciałabym, żeby którakolwiek z Was pomyślała, że Turcja to piekło, a Polska to raj na ziemi. Nam się lepiej mieszka w Polsce, ale znam wiele osób, które w życiu by się nie zdecydowały na wyjazd z Turcji – każdy ma swoje priorytety, marzenia, każdemu z nas nie pasuje coś innego i każdy z nas jest w innej sytuacji – nie ma co uogólniać. Gdybym mogła sobie stworzyć swój wymarzony świat na pewno znalazłyby się w nim te cudowne tureckie świeże figi, kilka niesamowitych osób, które poznałam w Stambule, trochę tamtejszego morza i nieba, sporo przypraw, trochę promów pływających po Bosforze, sporo tureckiego uśmiechu, herbaty i suszonych na słońcu moreli. Są rzeczy za którymi tęsknię, ale na pewno nie żałuję, że zdecydowaliśmy się zamieszkać w Poznaniu, przynajmniej na razie. Jetem też pewna, że nie wyczerpałam tematu, to jest po prostu kilka rzeczy, które natychmiast przychodzą mi do głowy, kiedy ktoś mnie pyta o to jak się nam tutaj żyje.

Ciekawa jestem czy Wy jesteście zadowolone z miejsca, w którym mieszkacie, niezależnie od tego czy jest to Turcja, Polska czy jakiekolwiek inne miejsce. Myślicie, że zostaniecie tam na zawsze czy chcecie się gdzieś przenieść? Czemu? Czemu nie? Czego by Wam brakowało albo czego Wam w tej chwili brakuje? No i co na to wszystko Wasi Turcy? 😉

komentarze (24) do Po 7 miesiącach w Polsce

  1. Aga
    May 30, 2014 at 19:21 (4 years ago)

    My w Polsce wytrzymaliśmy rok i wyjechaliśmy do Anglii… jakoś nie daliśmy rady… ja straciłam w tym czasie pracę, a mój Turek nic nie mógł znaleźć… problemem było też mięso halal… w Turcji jeszcze nie mieszkaliśmy, ale wszystko przed nami 😉

    Reply
    • Paula
      July 8, 2014 at 17:13 (4 years ago)

      Aga, jak to się stało, że “po roku wyjechaliście do Anglii” – rozumiem, że już po ślubie i posiadaniu karty stałego pobytu?

      Ja aktualnie nie jestem zadowolona z mojego miejsca pobytu, bo czekam na przyjazd mojego Turka na białym koniu do Polski. 😉 Czy coś z tego będzie… się okaże.

      Reply
  2. zana
    May 30, 2014 at 20:22 (4 years ago)

    😉 mieszkalismy w Londynie, troche w Polsce a teraz maszym rajem na ziemi jest Istanbul…wlasciwie kazde z tych miejsc ma swoje dobre i zle strony, ale przeciez nie wazne gdzie, wazne z kim…pozdrawiam

    Reply
    • Turczynka
      May 31, 2014 at 00:43 (4 years ago)

      niby tak, ale jednak chyba nie do końca, przynajmniej dla mnie 😉 ale najważniejsze, że Wam się podoba tam, gdzie mieszkacie :)

      Reply
  3. Magda
    May 30, 2014 at 20:32 (4 years ago)

    Ja z moim mieszkamy w Polsce od samego początku (zresztą poznaliśmy się tutaj), nawet nie myślałam zeby zamieszkać w Stambule – nie wiem czemu :) Jeździmy tam od czasu do czasu na wakacje :) Dla nas jak na razie jest ok. Zastanawia mnie jedna kwestia – czemu twój H starał się o pozwolenie na pracę tutaj. Po ślubie już to nie jest wymagane. Nawet jak ma kartę czasowego pobytu.

    Reply
    • Turczynka
      May 31, 2014 at 00:43 (4 years ago)

      starał się o kartę pobytu, z którą dostał automatycznie pozwolenie na pracę, o to mi chodziło :) nie każda karta pobytu daje chyba prawo do pracy (ale nie wiem tego na 100%…), np. taka studencka, małżeńska oczywiście daje i nie musiał o nie osobno występować :)

      Reply
  4. CorkaDiabla
    June 2, 2014 at 14:52 (4 years ago)

    Mieszkamy obecnie w Sosnowcu.. Niestety.. Chcieliśmy lecieć do mojej mamy dokładnie do UK gdy byłam w ciąży. Problem był i jest w tym, że Erhaniątko nie ma Polskiego obywatelstwa, a wiza by go wyszła ponad 4tyś :/ Mogłam lecieć sama, urodzić tam, a wtedy już za zadaniem państwa byłoby ściągnięcie do angli ojca dziecka, ale ważniejsze dla nas było to, żeby E był przy porodzie, przecinał pępowine i mógł zaraz po urodzeniu trzymać w ramionach swoją córeczkę :) Jeszcze tylko jakieś 16 miesięcy i się przeniesiemy 😀 W Crewe znajduje się polski sklep (prowadzony przez Turka) więc mi osobiście niczego nie bd brakowało 😉

    Reply
  5. anielka
    June 2, 2014 at 16:44 (4 years ago)

    Hej, ja w sumie dopiero zaczynam przygodę z moim Turkiem i to w Polsce, a mianowicie przyjeżdża on na studia do Poznania. Ja jestem jeszcze w liceum. Zbyt młodzi by cokolwiek powiedzieć, ale mam nadzieję, że nam się uda :) Niedawno odkryłam Twojego bloga i bardzo jestem z tego zadowolona, ponieważ nie musze już czytać o związkach Polka- Turek kończących się tragicznie. Dobrze jest znać pary, którym się udało. Jestem pełna nadziei, czytając twoje wpisy. Dziękuję :) Pozdrawiam

    Reply
  6. Ingalill
    June 5, 2014 at 11:44 (4 years ago)

    Trochę Wam zazdroszczę, mój M nie chciał się od początku zgodzić na mieszkanie w Polsce był od razu na nie, chociaż nigdy nie był w Polsce zanim mnie nie poznał. Przyleciał ze mną raz i w sumie na kilka dni, ale nie podobało mu się ( a bo zimno, a bo jogurt nie taki, a bo chleb inny). Jest mi trochę przykro z tego powodu, ale nie mam zamiaru go zmuszać do “pokochania Polski” za wszelką cenę. Jestem bardzo neutralnie nastawiona do Turcji, a tym bardziej Cypru Północnego gdzie mieszkamy. Ani nie kocham tu mieszkać, ani nienawidzę (na chwilę obecną) . Brakuje mi wielu rzeczy, które na pewno miałabym w Polsce, albo chociaż gdybyśmy mieszkali w Turcji. Jednak wyprowadzka gdziekolwiek i zaczynanie od tzw. “zera” przeraza mojego męża. Mój mąż jest takim tradycyjnym turkiem jeśli chodzi o kwestie utrzymania rodziny za wszelką cenę – po prostu siedzimy tu, bo ma dobrze i to nawet bardzo płatną pracę i jemu to wystarczy (w Turcji nigdy by tyle nie zarobił, tak mówi). Mówi też, ze nie przeżyłby, gdybym to ja musiała pracować w Polsce i jego utrzymywać, a on siedziałby w domu z dziećmi – mi by to nie przeszkadzało. Dlatego jest jak jest, nie narzekam, bo jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i nie mamy problemów, tylko po prostu tęsknie za kilkoma rzeczami, których tu nigdy mieć nie będę. Mam je przez jedynie moment, gdy jestem w Polsce.

    Reply
  7. AgataA
    June 5, 2014 at 15:41 (4 years ago)

    Powiem szczerze, że mnie teraz trochę przeraziłaś… Ja też planuję w przyszłości zamieszkać w Turcji, ale życie w niej przedstawiłaś jako koszmar 😀 Jak do tej pory byłam tam tylko raz i nie mam pojęcia czego się spodziewać. Niby powinnam być neutralna, ale zawsze kiedy czytam zdanie innych osób o mieszkaniu tam, coraz bardziej się boję… Chyba muszę wypróbować mieszkanie w Turcji osobiście, wiem że nie zawsze warto sugerować się opowiadaniami innych, ale i tak to ziarenko niepewności już we mnie siedzi. :(

    Reply
    • Turczynka
      June 11, 2014 at 00:17 (4 years ago)

      ojej, nie chciałam przedstawić Turcji jako piekła i koszmaru :) naprawdę znam wiele dziewczyn, które świetnie się tam odnajdują, są szczęśliwe i nigdy by nie wróciły do Polski :) najlepiej zamieszkaj tam na jakiś czas i sama będziesz wiedzieć czy jest Ci tam dobrze czy nie :)

      Reply
  8. ayse
    June 5, 2014 at 23:48 (4 years ago)

    Nastepny temat proponuje o jakis problemach z naszymi turkami,o zazdrosci,o co sie sprzeczacie. Np.czy to normalne jest : zobaczylam w jego Telefonie ze rozmawial godz.i 40 min ze swoja piekna siostrzenica,on jest tak nia zachwycony.Mowil ze miala problemy.

    Reply
  9. Kate
    June 9, 2014 at 14:48 (4 years ago)

    Bardzo pomógł mi Twój blog. Teraz mam zdecydowanie mniejsze wątpliwości przed umówieniem się z Turkiem, który ponoć ;p wprost za mną szaleje…

    Reply
  10. Karolina
    June 9, 2014 at 23:40 (4 years ago)

    Myślę, że Polkom niejeden Turek jest w stanie zawrócić w głowie i coś o tym wiem :) Ja za to z innej strony, nie mam się kogo zapytać, a jestem bardzo ciekawa, otóż 30 czerwca lecę do Turcji, do znajomej Turczynki, dopiero teraz dowiedziałam się, że mój pobyt pokrywa się z Ramadanem. Z racji tego, że jestem dosyć młodą osobą chciałabym się zapytać czy bary, restauracje, kluby są wtedy czynne?

    Reply
    • Ana
      June 26, 2014 at 12:03 (4 years ago)

      Karolina: To zalezy dokad lecisz. W Stambule i innych duzych miastach oraz miejscowosciach letniskowych nıe bedzıe problemu ze znalezıenıem restauracji czy klubow. Mniejsze miejscowosci to juz troche inna historia, ale nawet w Konyi, ktora jest religijnym pepkiem Turcji natrafilismy na otwarte bary ı klub nocny. Wszedzie natomiast mozesz oczekiwac pysznych ı obfitych kolacji po godz 20tej :)

      Reply
      • Karolina
        August 9, 2014 at 17:38 (4 years ago)

        W Stambule dużo klubów było czynnych, choć te większe, ze względu na Ramadan były zamknięte, ale Taksim i tak tętnił życiem. W Turcji się zakochałam, w tym roku rozpoczynam studia i zdecydowałam się na filologię turecką :)

        Reply
  11. Marta
    June 18, 2014 at 13:25 (4 years ago)

    My mieszkamy w Polsce od 4 lat, mój mąż niektóre rzeczy lubi innych nie, co jemu przeszkadza? zawsze mówi że monotonia życia w Polsce… nie wiem o co chodzi…
    Choć widze ze jak jesteśmy w Turcji to wkurza go jazda tureckich kierowców, wiem ze się stresuje na drodze, w Polsce jest zrelaksowany jak prowadzi.
    Pracuje w amerykańskiej firmie, mówi świetnie po polsku, bo tutaj też studiował.
    Ma znajomych wśród Polaków, Szwedów itd. jednego kolegę Turka.
    Zauwarzam że w Turcji ma swoich przyjaciół, których chciaby zaprosić do Polski niestety nie chcą nie mogą… nie wiem co przyjechać i go odwiedzić.
    Jednak w Polsce nie lubi obracać się w towarzystwie Turków, nie lubi lovelasów, bzykaczy a większość tak właśnie mu sie kojarzy :-)

    Reply
  12. Kaska
    June 22, 2014 at 16:37 (4 years ago)

    Cześć :)
    Od kilku miesięcy czytam Twojego bloga. Przepraszam, że tutaj piszę, ale mam kilka pytań dotyczących wyjazdu do Turcji, a nie mam kogo spytać. Mam nadzieję, że pomożesz (pomożecie) mi. :)
    We wrześniu wybieram się na wakacje do Turcji (sama organizuję wakacje, nie przez biuro podróży). Chciałam dowiedzieć się czy macie jakieś sprawdzone ubezpieczenie wyjazdowe? Ja myślałam, żeby ubezpieczyć się w PZU.
    Co do kwestii wizy, wiem że można ją już kupić przez internet, a nie trzeba na lotnisku po przyjeździe. Czy wiza jest dostępna od razu po zarejestrowaniu się czy trzeba na nią czekać?
    Czy potrzebuję jakiś dokumentów oprócz wizy, paszportu i ubezpieczenia?
    Czy macie jakieś inne cenne wskazówki?
    Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi i przepraszam, że nie na temat, ale nie mam kogo się zapytać :)

    Reply
  13. aleyna
    July 8, 2014 at 21:21 (4 years ago)

    Hej my mieszkamy w stambule. Próbowaliśmy życia w LOndynie bo tam mój mój maz skończył studia ale jednak po kilku próbach los przywitał nas znów na turecka ziemi. Mysle ze to przeznaczenie. Uważam ze Turcja to nie łatwy kraj dla obcokrajowca i ze żyjąc tutaj należy przymknąć oko na wiele spraw. Jeśli sie to zrobi zycie staje sie łatwiejsze:) mam sentyment do tego miejsca kocham tutejsze jedzenie i klimat. Ale nie wszystko jest tu perfekcyjne jak wszędzie. Jesli ktos miałby z Was ochotę dziewczyny propoponuje spotkanie na kawkę było by miło…:) pozdrawiam Wszystkich Fajny blog na pewno bede tu zaglądała:)

    Reply
    • monika
      July 2, 2016 at 22:18 (2 years ago)

      Wybieram się do Stambułu w pażdzierniku i chętnie trochę pogadam bo nie mam zielonego pojęcia o zyciu w turcji, a chcę tam zyć i pracować. Jeśli masz ochotę trochę mi opowiedzieć o turcji będę wdzięczna. Pozdrawiam

      Reply
  14. kamila
    July 13, 2014 at 15:42 (4 years ago)

    Hej.
    Całkiem niedawno natrafiłam na Twojego bloga.. Ja też jestem w związku z Turkiem.
    Poznalismy się w Polsce, jak przyjechal na wymiane studencką do mojego miasta, to było niecałe dwa lata temu, i od razu jak sie poznalismy było między nami to cos :). Po tym jak moj M wrocił do Turcji ja zaczelam sie starac o wyjazd tam, do Niego. No i pojechalam. Było fantastycznie, cudownie i w ogóle. Na początku było się ciężko przyzwyczaić do innej kultury, ale po przymknięciu oka na kilka rzeczy było całkiem fajnie. Wróciłam do Polski 3 tygodnie temu. Byłam tam 9 miesięcy i wracałam do Polski z myslą, że w końcu jadę do domu, do Polski, do rodziny. Cieszyłam sie na ten powrot. Jednak po przyjeździe nie byłam jakoś bardzo szczęśliwa, i wciąz nie jestem. Bardzo tęsknię za M i za Turcją. Nie sądziłam, będąc tam pierwsze trzy miesiące, że to powiem, ale tak, tęsknię za Turcją. Nie mogę się odnaleźć tutaj.:/ cały czas myślę co by zrobić żeby tam wrócić, niestety został mi jeszcze jeden rok studiów w PL. Niestety po moim wyjeździe mam słaby kontakt z moim M. Przez jego prace, która zajmuje mu cały dzień, czasami nawet do 1/3 w nocy, nie mamy kontaktu takiego jakbym chciała. M ma utrudniony przyjazd do Polski bo potrzebuje wizę. więc jest ciężko. Nie wiem czy przetrwamy tą odelgłość, mam nadzieję, że tak. Mimo iż się kochamy to jest ciężko. Wiem jednak, ze na chwile obecna nie moge zostawić wszystkiego tutaj i pojechac tam, do Niego. Jeżeli razem z M jakos przetrwamy ten rok to pojadę tam na jakiś czas :) Może jest to szalony pomysł, ale na prawde podoba mi sie w Turcji.
    cieszę się, ze znalazłam Twój blog. na pewno bede na niego zaglądała :)

    Reply
  15. agnieszka
    July 15, 2014 at 18:08 (4 years ago)

    witam, ja przygody z Turkiem nie mam ale rozkochalismy sie z moim ukochanym w Istanbule i ich jedzeniu. Czy mogłabyś zdradzić gdzie kupujesz Ayran w Poznaniu ? Z naszych testów najlepiej wypada w Alibabie na Cyryla, ale może masz lepsze żródło ?
    pozdrawiam

    Reply
  16. kocham turcje
    July 25, 2014 at 15:21 (4 years ago)

    Turcja przepiękny kraj. Byłam tylko w Istambule 2 lata temu, ale ciągnie mnie teraz żeby wybrać się stopem zobaczyć wschodnią część. Ktoś ma jakieś doświadczenie? Wiecie jak z cenami? Znalazłem tutaj trochę informacji http://cenyw.pl/turcja/ ale nie wiem czy nic się nie zmieniło. Pozdrawiam :)

    Reply
  17. Tutku
    August 7, 2014 at 20:15 (4 years ago)

    Świetnie, że próbujecie w Polsce! Uważam, że każda polsko-turecka para powinna spróbować życia zarówno w Polsce, jak i w Turcji. Zarówno zachwyt Polek związany z przeprowadzką do Polski sprawia, że mam im czasem ochotę powiedzieć, że naprawdę nie mają pojęcia co ich naprawdę czeka, jak i zatwardziały opór Turków przed wyprowadzką z Turcji sprawia, że mam im ochotę powiedzieć to samo, tyle, że w tym pozytywnym znaczeniu. A jak się czuje Twój mąż? Znalazł sobie kolegów? Jak się odnajduje w różnych grupach społecznych?

    Reply

Odpowiedz