Jak nam mijają ostatnie miesiące

IMG_6600

Jesteście tak kochane, że mam ochotę Was wszystkie przytulić (to na pewno wina hormonów) – dziękuję Wam za wszystkie miłe komentarze tutaj, na fejsie i w prywatnych wiadomościach. Wymiatacie!

Skoro twierdzicie, że nie zanudzi Was nasze nudne życie – oto update. Jak się żyje z Turkiem w Polsce 3,5 roku po przeprowadzce do Polski, z prawie rocznym (aaa!) maluchem.

Żyje się w sumie fajnie, chociaż trochę się ostatnio działo. H. przed przeprowadzką zaczął pracować na odległość w zagranicznej firmie i to ta praca umożliwiła nam przeniesienie się z Turcji do Polski. Miał też swoją turecką firmę, lokalne projekty i stałych klientów. Teraz nadal pracuje na odległość dla tej samej firmy i to jest główne źródło naszych rodzinnych dochodów, za to nie ma już tureckiej firmy. Mój szalony mąż postanowił za to otworzyć firmę w Polsce! Od listopada bujamy się więc z ZUS-em, Urzędem Skarbowym i paroma innymi instytucjami, bo nagle każdy dokładnie chce sprawdzać kim jest ten Turek i czy na pewno wszystko z nim ok. Założenie firmy przez Polaka zajmuje ponoć kilka minut, nam zajęło to mniej więcej dwa-trzy tygodnie. Podzielę się z Wami moim osobistym hitem z tego czasu – dzwoniłam do jakiegoś urzędu/ministerstwa w Warszawie spytać dlaczego firma nadal nie jest widoczna w systemie, chociaż rejestrowaliśmy ją w urzędzie gminy ładnych kilka dni wcześniej. Pan spytał skąd mąż, powiedział, że sprawa utknęła na etapie “potwierdzania narodowości”, po czym spytał skąd jestem. -“Z Poznania”. “- No tak, ale skąd Pani pochodzi?”, -“Z Poznania!” – “Ale jakiej jest Pani narodowości? Ma Pani taki dziwny akcent”. -” Jestem z Poznania!!!”. (Nie wnikajmy w to, co w tym momencie cisnęło mi się na język biorąc pod uwagę powszechnie znaną przyjaźń poznańsko-warszawską 😉 )

W ogóle ostatnio dużo mamy wspólnego z różnymi poważnymi instytucjami. Odbieraliśmy prawo jazdy i kartę pobytu, potem zdecydowaliśmy, że kupimy Młodej z okazji urodzin kawałek ziemi za becikowe i pieniądze, które dostaliśmy z ubezpieczenia. H. jarał się, że zostanie potentatem ziemskim, ale okazało się, że zakup ziemi przez obcokrajowca nie jest niczym prostym i ostatecznie nieruchomość została zarejestrowana na moje nazwisko. Przy okazji uznaliśmy, że to dobry moment, żeby budować sobie zdolność kredytową na przyszłość i tutaj mieliśmy następny problem – H. zarabia za granicą i to, że co miesiąc od trzech lat dostaje wypłatę na polskie konto dla nikogo nic nie znaczy. Kupiliśmy też samochód – jak już H. udało się znaleźć ten wymarzony model okazało się, że bez historii ubezpieczeń w Polsce jego składka wynosiłaby ponad 5000 zł, więc mój tata jest współwłaścicielem auta. Niby nic, ale fakt, że nawet sam nie może (no dobra, może, ale rozumiecie o co chodzi) mieć swojego samochodu trochę niefajnie wpłynął na jego ego prawdziwego tureckiego macho.

Możecie sobie wyobrazić, że wszystkie te sytuacje powoli frustrowały H. – kumulacja nastąpiła przed Bożym Narodzeniem, kiedy okazało się, że wielka międzynarodowa firma, z którą H. zaczął współpracować w ramach działalności swojej polskiej firmy zupełnie inaczej traktuje towary z Polski niż towary z każdego innego miejsca w Europie. Czekał na jakieś decyzje długie dwa tygodnie, gdzie średnia dla Europy to może maksymalnie trzy dni. A na koniec FedEx dał ciała z dostarczeniem mojego prezentu świątecznego i jak H. pojechał na koniec miasta do ich magazynu usłyszał, że “pchał się do Polski to niech się nauczy jak to w Polsce jest”.

Przez parę dni słyszałam “jak tak dalej pójdzie to się stąd wyprowadzamy, mam dość!”, ale już jest lepiej. H. napala się na wiosnę i powolne ogarnianie naszych “łąk, rowów i nieużytków”, ogląda drewniane domki i chyba zostanie klientem miesiąca w Castoramie. Uczy się jeździć po śniegu i powoli wraca mu radość życia. Od sierpnia chodzi na kurs polskiego – najpierw miał normalne zajęcia w szkole językowej, ale jego nauczycielka przeprowadziła się do Gdańska, więc od stycznia uczy się z nią przez Skype’a. Co chwilę słyszę pytania w stylu “czy tutaj używacie dopełniacza? a wiesz, że w tym i tym przypadku używacie biernika?” i powoli dostaję na łeb od ciągłego powtarzania przypadków, ale widzę, że H. już coraz więcej rozumie, a moja babcia szaleje z radości, bo w końcu może z nim zamienić kilka zdań, które nie ograniczają się do ciągłego “smakuje ci?” – “smakuje”.

A ja? Ja w tym momencie kończę urlop macierzyński i będę zaczynać urlop wychowawczy. Przeraża nas wizja żłobka, ale na szczęście jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, w której możemy sobie pozwolić na utratę jednego dochodu, więc prawdopodobnie do rozpoczęcia przez Młodą przedszkola będę ev hanımı. Dzięki temu, że nadal jestem zatrudniona jesteśmy ubezpieczeni w ZUS (chociaż odkąd H. ma swoją firmę i opłaca ZUS nie jest to aż tak istotne) i mamy prywatne ubezpieczenie w Medicoverze, które za parę miesięcy po prostu sami będziemy sobie opłacać. Medicover bardzo się nam sprawdza – H. poszedł do paru lekarzy, do których wybierał się od lat, każdy z nich mówił po angielsku.

Ale wiecie co mnie cieszy najbardziej? To, że pani z piekarni nas wszystkich kojarzy, kiedy H. prosi o “trzy buwka” poprawia go i mówi “trzy bułki”, że kojarzymy sąsiadów, a oni kojarzą nas. Że moja siostra przeprowadziła się do bloku obok i mamy z nią i jej chłopakiem naszą własną, malutką komunę i wymieniamy się foremkami do ciasta albo robimy sobie nawzajem zakupy przy okazji. Mamy jakąś taką swoją przytulną bańkę. Co parę dni albo tygodni coś nas wytrąca z równowagi, wkurza i sprawia, że zaczynamy marzyć o przeprowadzce do jakiejś wiochy w Portugalii, ale potem wszystko wraca do normy.

A następnym razem postaram się jakoś taktownie ogarnąć temat religii, chrztu, języka i tego typu okołodzieciowe rzeczy. Powiem Wam też co Turek robi przy dziecku, a czego absolutnie nie chce robić 😉

komentarze (17) do Jak nam mijają ostatnie miesiące

  1. Magda
    January 24, 2017 at 19:03 (8 months ago)

    Wiem o czym mówisz przy zakładaniu firmy 😉 my przerabialiśmy to rok temu i jak widać nic się nie zmieniło. Czekaliśmy miesiąc aż “sprawdzą” kto chce płacić zus :)

    Reply
    • Turczynka
      January 25, 2017 at 17:43 (8 months ago)

      z jednej strony spoko i rozumiem, z drugiej już ręce opadają jak kolejna instytucja chce sprawdzać po raz setny dokładnie te same rzeczy…

      Reply
  2. Sıla
    January 24, 2017 at 19:12 (8 months ago)

    A jak na imie ma Wasza corka?

    Reply
    • Turczynka
      January 25, 2017 at 17:43 (8 months ago)

      jeszcze się zastanawiamy jak dużo szczegółów dotyczącej Młodej chcemy udostępniać w sieci, chodzi między innymi o zdjęcia czy właśnie imię :) do następnego wpisu się wyjaśni jaką decyzję podjęliśmy 😉

      Reply
  3. Gosia
    January 24, 2017 at 20:50 (8 months ago)

    Super, że jest kolejny post =D. Poruszyłaś tyle kwesti, których właśnie się boimy i nie wiemy, jak to obecna Polska nas przyjmie. Napisz proszę jakie macie doświadczenia w związku narastaniem nastrojów rasistowskich i nacjonalistycznych. Czy bardzo innym rzucacie się w oczy? Czy ktoś zaczepiał H.? Jestem straszna matka kwoka, nie wiem czy w ogóle będę wypuszczać męża samego z domu po chleb ze strachu, że komuś wyda się za ciemny. Mam przyjaciółkę Ukrainke, co mieszka w Polsce ponad 10 lat i jak nigdy nie miała na co narzekać, tak obecnie naslucha się tekstów ” bo my w Polsce”, ” bo u nas w Polsce”, “czemu pani rozmawia ze swoim dzieckiem po rosyjsku (od przedszkolanki)”. Na odległość po tylu latach nie bycia tam mam głowę pełną wątpliwości.

    Reply
    • Turczynka
      January 25, 2017 at 17:41 (8 months ago)

      Twój komentarz z poprzedniego wpisu pomógł mi uporządkować kilka rzeczy w głowie 😉

      powiem Ci, że (odpukać) jest spoko. nie mieliśmy żadnych komentarzy, ale może to kwestia tego, że H. nie wygląda jakoś specjalnie turecko, kilka osób uznało go za Hiszpana. też czasami boję się, jak wychodzi, ale staram się (wymaga to sporo mojej silnej woli) nie panikować i nie świrować. poza tym głupkowatym komentarzem magazyniera z FedExu tak naprawdę wszystkie teksty są pozytywne, ewentualnie neutralne.

      Reply
      • Gosia
        January 25, 2017 at 19:17 (8 months ago)

        Dzięki wielkie za odpowiedź takich jak my, którzy planują powrót po latach jest teraz w Tr wiele par i będzie jeszcze więcej. Kiedyś prężnie się wspierałyśmy wyprowadzajac tutaj, a w odwrotnym kierunku niewiele się można dowiedzieć, bo każdy potem odcina się od TR. Niby wracamy do domu, ale niestety po tak długim czasie jest się swoim, a jednak obcym. Rodzina, znajomi poukładali sobie życie bez nas i niekoniecznie chcą się angażować w pomoc. Ciężko jest się ogarnąć od nowa samemu. Nawet takie kwestie jak wywieźć/przelać tanio, bezpiecznie i leganie pieniądze. Czy bank w zwiazku z ustawa przeciw praniu brudnych pieniedzy docekia źrodla ich pochodzenia, zwraca uwage na regularne przelewy z tureckiego konta na polskie itd. Jakie dokumenty zabrać z Tr, ktore beda potrzebne poźniej w Pl itd.
        W ogóle ciągle miałam wrażenie, że wyjechaliście z Tr jakiś rok temu, a to już prawie 4 lata =D!!! Ostatni raz to nie wiem kiedy widziałysmy się, chyba wspólny wypad do Rossmanna w Uskudarze, gdzie w upale obok stał samochód z zamknietym psem.

        Reply
        • Turczynka
          January 25, 2017 at 21:48 (8 months ago)

          o rany, już zdążyłam zapomnieć o tym biednym psie! ale faktycznie, może być…

          kurcze, my aż tak nie rozkminialiśmy – H. miał swoje tureckie konto i na nim ileś pieniędzy, nikt o nic nie pytał (ale nie przekraczaliśmy też żadnych minimalnych progów deklaracji gotówki czy środków na koncie), po wyrobieniu karty pobytu otworzył polskie konto i zaczął na nie dostawać legalną pensję 😉 z dokumentów braliśmy tylko to, co było nam potrzebne do ślubu i do dzisiaj już dawno straciło ważność, paszport załatwia wszystko – raz jakaś dziwna urzędniczka chciała od nas akt ślubu jako potwierdzenie tego że H. mieszka w Polsce od jakiegoś konkretnego czasu (potrzebowaliśmy tego do wydania prawa jazdy, meldunek jej nie starczał, chociaż nikt nie rozumiał dlaczego) ale poza tym nic konkretnego ani tym bardziej tureckiego nie potrzebowaliśmy

          myślę, że ludzie też często nie wiedzą jakiej pomocy potrzebujesz, wszystko w Polsce jest “nasze”, “swojskie” więc w czym pomagać? wszystko na bank wiesz 😉 nie dociera, że tak może nie być

          Reply
  4. Dominika
    January 24, 2017 at 23:30 (8 months ago)

    No niektóre rzeczy z Twojego bloga są kopią tego co sie dzieje u mnie w domu.

    Reply
    • Turczynka
      January 25, 2017 at 17:39 (8 months ago)

      które? 😉 chętnie sobie pokiwam ze zrozumieniem głową 😉

      Reply
  5. Farida
    January 25, 2017 at 00:33 (8 months ago)

    Założenie firmy przez obcokrajowca z kartą pobytu również trwa 5 minut. Mocno to naciągane.

    Reply
    • Turczynka
      January 25, 2017 at 10:17 (8 months ago)

      H. ma kartę pobytu na następne dwa lata :) może źle trafiliśmy, może Wy dobrze trafiliście, u nas się to ciągnęło przynajmniej te dwa tygodnie :)

      Reply
  6. Emilia
    January 25, 2017 at 01:27 (8 months ago)

    Witam,

    Piszę książkę I chcę zrobić z Pania wywiad.
    Bardzo proszę o kontakt.

    Pozdrawiam serdecznie.

    EMILIA

    Reply
    • Turczynka
      January 25, 2017 at 10:20 (8 months ago)

      mój mail jest na stronie “o mnie” :) pozdrawiam!

      Reply
  7. Agnieszka
    January 26, 2017 at 00:42 (8 months ago)

    Witam:)
    Czytając kwestie nauki języka polskiego i przypadków szczerze się usmiechnelam bo mam to samo ;)C. Też chodził.na kurs jakiś czas temu… dużo do tej pory pamięta ale jak próbuje mnie pytać dlaczego tak się mówi czy tak taka i taka końcówka to mi zaczyna odmieniac przez przypadki ;)i wszystko od razu próbuje sobie wyjaśnić: )))))ją mam ubaw z tego 😉 on natomiast będzie miał ze mnie …. próbuje uczyć się tureckiego nawet kurs był we Wrocławiu Ale stwierdziłam że może przesada 😉 uczę się z filmów i seriali i sama coś tam.próbuje się uczyć z różnych innych źródeł ;)skąd moją motywacją. .. bo teraz C jest w tr u rodziny i rodzice się pytali czy umiem turecki a C. Oczywiście że trochę już umie ze się uczy i jeszcze kolejne pytanie gdzie będzie ślub oczywiście odpowiedział że w Turcji (bo już rodzice jego zakomunikowali ze Do PL nie przyjadą ). A nawiązuje do ślubu bo czytałam twoje przeboje ślubne .a zła jestem.bo przecież ślub będzie i tu i tu nie tylko w Turcji tak ustalilismy.
    Sorry za moje rozważanie ale dziewczyny wiem już ze czekają mnie przeboje z tego co piszecie i czytam na blogu twoim.;)
    My mieszkamy razem w Polsce tu się poznaliśmy bo C przyjechał tu do pracy wcześniej był na wymianie studenckiej Erasmus.
    Przepraszam za chaotycznosc wypowiedzi: )

    Reply
  8. skylar
    January 28, 2017 at 16:43 (8 months ago)

    Ha, jak miło Cię tu znowu widzieć 😉 Trochę się uśmiałam, a trochę dziękuję za “kubeł zimnej wody” bo my czasem kiedy wkurzamy się na życie w Turcji zaczynamy snuć pomysły zamieszkania w Polsce i… chyba sobie zrobię notatki z Twojego wpisu na otrzeźwienie 😉
    Czekam na ciąg dalszy :)

    Reply
  9. Magda
    January 30, 2017 at 00:07 (8 months ago)

    Tak czytam bloga i czytam i przed nami jeszcze tyyyyle. Najpierw ślub i karta pobytu a później cała reszta i to mnie trochę przeraża. Zwłaszcza jak pomyślę, że na wszystko trzeba czekać tak długo.

    Reply

Odpowiedz