Panieński po turecku, czyli moja kına gecesi (noc henny)

kina
Pytania o noc henny zaczęły się pojawiać w rozmowach z Turkami prawie natychmiast po tym jak na mój palec trafił pierścionek zaręczynowy. Po standardowym “to kiedy ten ślub?” następowało coś pomiędzy pytaniem a uświadamianiem mnie, że “oczywiście zrobisz noc henny, prawda?”. W całym tym okołoślubnym zamieszaniu wychodziliśmy z założenia, że to nie jest impreza dla nas, a dla rodziny (głównie dla najstarszych) i jeśli to sprawi im frajdę, to niech mają, a może i Polacy będą mieli okazję zobaczyć coś ciekawego. Organizacją nocy henny w całości zajęły się mama i siostra H., dlatego zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać i byłam pewna, że coś pójdzie nie tak, ale (uwaga, spojler!) było naprawdę fajnie.

Z tego co zrozumiałam przez te kilka lat spędzonych w Turcji henną “święci się” pannę młodą przed ślubem, to samo robi się z mężczyznami przed pójściem do wojska i barankami przed zarżnięciem (wymowne, prawda?). To coś na kształt wieczoru panieńskiego, nadal zwykle zarezerwowanego tylko dla kobiet, ale z tego co zauważyłam i słyszałam coraz częściej panowie również pojawiają się na tego typu imprezach. U nas towarzystwo było od samego początku mieszane i na szczęście dla nikogo nie był to żaden problem.

Przez pierwsze pół godziny miałam wrażenie, że impreza będzie raczej przypominać stypę – dziadek, ciotki, wujkowie i sąsiadki porozsiadali się na krzesłach i tylko patrzyli na polską ekipę, która zajęła strategiczną pozycję na drugim końcu małego ogródka. Na szczęście po jakimś czasie wszyscy się rozkręcili, Turczynki nauczyły nas kilku tureckich tańców, my zrobiliśmy z siebie pośmiewisko, bo jedynym polskim tańcem, który przyszedł nam do głowy był imprezowy wąż (spoko, przynajmniej Turcy będą dalej żyć w przekonaniu, że Turcja to najwspanialszy kraj na świecie, ci biedni Polacy nie mają nawet swoich tańców narodowych, nie mówiąc już o tym, że nie potrafią tańczyć), a potem nadszedł czas na zasadniczy punkt programu, czyli hennę.

Zostałam posadzona na taborecie na na środku ogródka, zakryto mnie dużą czerwoną chustą, zgasło światło i ucichła muzyka, kazano mi zacisnąć pięści i otworzyć je dopiero kiedy moja teściowa pojawi się ze złotem. Dookoła mnie chodziło kilka dziewczyn z tacą (na której była henna i świeczki), wszystkie śpiewały piosenkę, która miała sprawić, że zacznę płakać – o dziewczynie, która wychodzi za mąż i wie, że będzie tęsknić za swoją wioską i za swoją rodziną. Mam wrażenie, że to był element całego wieczoru, który zrobił na Polakach największe wrażenie, melodia faktycznie miała w sobie coś wzruszającego i gdyby dziewczyny zaśpiewały jeszcze z trzy zwrotki pewnie bym miała wilgotne oczy, a tak tylko udawałam, że płaczę (co chwila któraś z dziewczyn podnosiła chustę i sprawdzała czy już ryczę czy jeszcze nie, ale po udawanym łkaniu dały mi spokój 😉 ). Kiedy w końcu zostałam przekupiona złotem od teściowej na jedną dłoń trafiła właśnie złota moneta i henna, na drugą już tylko henna (trzymałam ją może 20 minut, potem zmyłam, dopiero zaczyna mi schodzić z dłoni, a minęły prawie dwa tygodnie).

DSC_6595

Pamiętajcie, nie otwieramy dłoni za darmo, czekamy na złoto! ;)

Pamiętajcie, nie otwieramy dłoni za darmo, czekamy na złoto! ;)

IMG_4841

DSC_6611

Jedna z naszych znajomych powiedziała, że na swojej nocy henny rozbijała gliniane naczynie wypełnione drobniakami i cukierkami i powiedziała, że przygotuje coś takiego dla mnie. Dlatego po uwolnieniu się spod czerwonej chusty i paru beznadziejnych krokach udających taniec trzasnęłam glinianym testi o ziemię, pozbieraliśmy słodycze i kurusze i wróciliśmy do zabawy.

DSC_6639

Później było już tylko bardzo dużo tańczenia, trochę tradycyjnych i obowiązkowych na nocy henny orzeszków oraz dużo śmiechu. Myślałam, że wszyscy będą mieli dość tej imprezy po paru godzinach, a okazało się, że nie można było wygonić gości z ogródka! My zwinęliśmy się koło północy, bo to był też dzień przyjazdu mojej rodziny i znajomych i wszyscy powoli padali po dwóch dobach bez snu.

Tak jak powiedziałam na początku w spojlerze – było naprawdę fajnie. Bez spiny, bez zadęcia, bez kreacji za setki lir (chociaż mama H. kupiła sobie specjalnie na tę okazję szaloną kiecę, pytała też czy idę z nią do fryzjera – wolałam odebrać znajomych z dworca autobusowego, fryzjera olałam 😉 ), bez wynajmowania ogromnej sali, bez tradycyjnego czerwonego stroju dla mnie. Sporo naszych tureckich znajomych miało noce henny co najmniej tak samo wystawne jak samo wesele, ale to zupełnie nie nasze klimaty i my byliśmy zadowoleni z tego, co mieliśmy, czyli z fantastycznego towarzystwa i świetnej atmosfery.

komentarze (12) do Panieński po turecku, czyli moja kına gecesi (noc henny)

  1. Ingalill
    August 26, 2014 at 13:30 (4 years ago)

    No i super, fajnie, że było bez spiny i tzw “zadęcia na pańskośc” wyszło fajnie i naturalnie. Ja nie miałam, wpierw nikt mi tego nawet nie zaproponował, a dwa nie chciałam i żyję :) Gratulacje jeszcze raz dla Was :)

    Reply
    • Turczynka
      August 26, 2014 at 13:36 (4 years ago)

      dzięki! 😀 ja też na początku nie chciałam, trochę dla zasady, bo siostra H. nie robiła, “bo to wiocha”, a potem nagle zaczęła mówić, że przecież to taka fajna impreza i że mam robić 😉 ale dobrze się stało, było naprawdę super 😉

      Reply
  2. Paula
    August 26, 2014 at 18:07 (4 years ago)

    Ja znam tylko takie noce Henny jak ty przedstawiłaś :) Przez wzgląd, że dziadkowie mojego pochodzą z wioski, niemalże wszystkie takie noce odbywały się na uliczkach wiejskich. Przy końcówce czasami rozdawali prezenciki, cukierki i… (niestety) pestki słonecznika – jak dla mnie “Polki’ takie dłubanie podczas uroczystości wydaje się ciągle niegrzeczne :) . Naprawdę wspaniale, że ci się podobało! Ja będę się starała ominąć tę noc (chociaż ciężko będzie), ponieważ nie lubię być w centrum uwagi.
    Zastanawia mnie czy w rejonach twojej drugiej rodziny jest tradycja zakładania podczas ślubu czerwonej wielkiej wstęgi wokół bioder? :)
    Pozdrawiam :*

    Reply
  3. lena
    August 26, 2014 at 22:13 (4 years ago)

    U nas noc henny była w mieszkaniu tureckiej mamy. Było dość ciasno i tłoczno, ale też b. miło to wspominam :-) Miałam specjalnie na tę okazję wypożyczony strój, toczek ozdobiony monetami i obowiązkowo czerwoną koronkową chustę :-) były tańce i śpiewy i henna. Szkoda tylko, że nie znałam wtedy jeszcze ani w ząb tureckiego, więc pomimo tych wszystkich uścisków i pocałunków nie mogłam się zbytnio zintegrować.

    Reply
  4. lena
    August 26, 2014 at 22:16 (4 years ago)

    Ale czerwonej wstęgo wokół bioder zdecydowanie mieć nie chciałam :-) Symbol dziewictwa, niezbyt chyba odpowiedni dla gelin w okolicach 30-tki 😉

    Reply
    • Ella
      September 19, 2014 at 15:38 (4 years ago)

      Dobre!! :)

      Reply
  5. twoblackeyes
    August 31, 2014 at 12:59 (4 years ago)

    Przepraszam, ze tak trochę nie w temacie i ze tak wprost takie osobiste pytanie, ale bardzo nurtuje mnie sprawa seksu przedmałżeńskiego… Ja jestem z moim Turkiem od prawie roku para, mieliśmy bardzo intymne sytuacje, ale nigdy do stosunku nie doszlo. Mam wrażenie ze on po prostu nie chcial. Dodam, ze jest on niepraktykującym i nie do konca wierzącym muzułmaninem. Ja nie jestem dziewica. Chcialabym z nim posunac sie dalej, ale boje sie co on wtedy bedzie sobie myslal…

    Reply
  6. ayse
    August 31, 2014 at 21:39 (4 years ago)

    Czerwona wstege ubrala nawet bezdzietna rozwodka a moj powiedzial ze co za Problem nie mozna drugi raz ?

    Reply
  7. suzi
    January 19, 2015 at 15:31 (4 years ago)

    Hej :) Przepraszam, że piszę akurat pod tym wpisem, ale nie za bardzo wiedziałam gdzie mogę to zrobić ^^ Jako że jest to jedyna strona odnośnie Turcji, którą odwiedzam (i zresztą bardzo lubię :)), pomyślałam, że znajdzie się tu ktoś, kto będzie mógł odpowiedzieć na moje pytanie, ale do rzeczy 😀
    Czy wiecie ile może jak długo idzie list z Polski do Turcji i w drugą stronę ? Domyślam się, że nie raz miałyście okazję się z tym zetknąć :) Chodzi mi jedynie o zwykły list, nie żadną paczkę, oczywiście nadany najszybszym możliwym sposobem. I jeszcze jedno, czy zdarzają się przypadki, że taki list w ogóle nie dojdzie ? Pozdrawiam i liczę na jakąś odpowiedź 😀

    Reply
  8. danuta
    March 4, 2015 at 12:44 (3 years ago)

    nie wiem jak długo idzie list do i z Turcji, ale z Egiptu moje listy doszły po prawie 2 miesiącach. Pewnie tu podobnie

    Reply
  9. Sevgilim
    June 4, 2015 at 21:38 (3 years ago)

    Cześć dziewczyny :) czytam tego bloga od niewadna ale ze wszystkim się chyba identyfikuję :) piszę pod tym postem bo jest najnowszy. Jestem w związku na odległość z moim Turkiem od 8 miesięcy. Poznaliśmy się przez internet. Jeszcze nigdy się nie spotkaliśmy ale mam w planach lecieć do niego do Stambułu w sierpniu. Niestety on nie może dostać wizy do Polski bo nie ma stałej pracy, nie studiuje już i nie ma wystarczająco pieniędzy na przyjazd. Myślicie, że to jest dobry pomysł, żebym ja pierwsza leciała? Mam pewne obawy oczywiście a o rodzinie nie wspomnę nawet. Dla nich Turcja to niesłychanie niebezpieczny kraj. Ale ufam mojemu E., że nie zamknie mnie w tej swojej “piwnicy” 😀 Jak myślicie co powinnam zrobić? Dodam jeszcze, że nie powiedziałam mojej rodzinie, że jestem w związku na odległość z Turkiem bo by mnie tylko wyśmiali i powiedzieli, że jestem szalona.

    Reply
    • Ukr
      November 27, 2015 at 23:41 (3 years ago)

      Z Turkami pracowałam prawie zawsze….znam kulturę i ich “bystre “zachowanie…To nie dobry pomysł poznawać w internecie a potem okazuje się że nie ma pracy,nie może dostać wizy i nie stać jego na nic i że sama wszystko zrobisz dla niego. Takich biedaków tam multum.Potem zrobi swoje w pierwszą noc i jutro jego nie zobaczysz…Dziewczyno nie bądź naiwna i glupia.Znam sporo dziewczyn które okazały w tej sytuacji i nic nowego nie napisałaś.Prawdziwy facet Turek (a tacy są ale ich malo)nie pozwoli żeby dziewczyna sama wszystko załatwiala a on będzie ją na litość bral.Jak chcesz to wyjedź po prostu na wycieczkę odpocząć i spotkaj się z nim poza hotelem i zobaczysz jaki on jest…Powodzenia.

      Reply

Odpowiedz